Z tym krajem łączy mnie już tylko grawitacja

Κομνηνός Κασταμόνου

Ἰδοὺ ὁ ἄνθρωπος



Tomiki Aubade Triste i Karmageddon dostępne w księgarniach:
"Sonet", Żeromskiego 27, Radom
"Księgarnia Literacka im Witolda Gombrowicza", Żeromskiego 83, Radom
"Tarabuk" ul. Browarna 6,Warszawa
"Czuły Barbarzyńca", ul. Dobra 31, Warszawa
także internetowo


http://sklep.danmar.waw.pl/?4,karmageddon-pawel-podlipniak

http://ksiegarniagombrowicza.osdw.pl/


czwartek, 30 sierpnia 2012

Pielgrzymka do kraju głupoty cz. I




Czajniczek Russela

Dziś niepoetycko, ale z mediów wylewa się taka ilość głupoty, że aż  kusi opublikować coś, co odnowi nieco oblicze ziemi , tej ziemi.
Jeśli będziemy uznawać księży-teologów za naukowców i odnosić ich publiczne elukubracje do spraw praktycznych, to daleko nie zajedziemy. Niedawno jeden taki ksiądz-teolog wsparł publicznie idiotę z Ameryki głoszącego "poglund", że zgwałcona kobieta jest w stanie zablokować owulację i nie zajść w ciążę w wyniku gwałtu, teraz kolejny teolog-egzorcysta-demonolog  w "Rzeczpospolitej" twierdzi, że trzeba zwalczać reklamy napoju energetyzującego "Demon", bo to realne zapraszanie demonów.
Jeśli demonolgię i teologię będziemy uważać za rzeczywiste nauki, to cofamy się  w zabobon. Bo racjonalizm, wbrew temu co uważa ksiądz-ezgorcysta, nie polega na stawianiu na równi przyciągania ziemskiego z demonami.
Wiara i wiedza to odmienne kategorie. Lepiej ich nie mylić.


Bertrand Russel napisał w 1952 r.:

„Gdybym stwierdził,że gdzieś tam, pomiędzy Ziemią a Marsem, krąży wokół Słońca po eliptycznej orbicie porcelanowy czajniczek, nikt nie byłby w stanie zakwestionować prawdziwości tego twierdzenia (oczywiście, musiałbym być wystarczająco przewidujący, by dodać, że czajniczek jest zbyt mały, by dało się go dostrzec nawet za pomocą najpotężniejszych teleskopów). Gdybym jednak obwieścił, że skoro moich poglądów nie można zakwestionować, to przejawem absurdalnych i nieracjonalnych uprzedzeń jest odrzucanie ich przez innych ludzi, uznano by – skądinąd słusznie – że prawię nonsensy. Jednakże jeśliby istnienie czajniczka potwierdzały starożytne księgi, które jako uświęconą prawdę odczytywano by nam co niedziela i których treść wkładano by w dziecięce główki w każdej szkole, odmowa wiary w istnienie czajniczka uznana zostałaby za przejaw podejrzanej ekscentryczności, osobnika weń wątpiącego wysłano by zaś do psychiatry w czasach bardziej oświeconych, a oddano inkwizycji w epokach wcześniejszych”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz