Z tym krajem łączy mnie już tylko grawitacja

Κομνηνός Κασταμόνου

Ἰδοὺ ὁ ἄνθρωπος



Tomiki Aubade Triste i Karmageddon dostępne w księgarniach:
"Sonet", Żeromskiego 27, Radom
"Księgarnia Literacka im Witolda Gombrowicza", Żeromskiego 83, Radom
"Tarabuk" ul. Browarna 6,Warszawa
"Czuły Barbarzyńca", ul. Dobra 31, Warszawa
także internetowo


http://sklep.danmar.waw.pl/?4,karmageddon-pawel-podlipniak

http://ksiegarniagombrowicza.osdw.pl/


poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Lustro po niewłaściwej stronie Alicji





Lustro po niewłaściwej stronie Alicji


W zderzeniu ze słowem poety życie podkula ogon
I wycofuje się, wstydliwie, w mrok,
 żeby w nim grzęzły dzieci, kobiety i zwierzęta.
Julia Fiedorczuk Proszę powtarzać za mną


lustro jest mniegłodne – cieszy się Alicja
– a kiedy przykładam dłoń do jego twarzy,
marszczy się jak starzec w bezzębnym uśmiechu
prosząc o dokładkę, bo z wierzchu mam lukier,
pod spodem marcepan i dopiero w głębi
czai się to gorzkie o smaku migdałów,
które przeprowadza na jutrzejszą stronę.

tam jestem znajoma, choć ciemność ugniata
mnie jak plastikową butelkę po coli
(w tle wysokie szklanki o wysmukłych szyjach
poddają się żywcem pod pieszczotę piany),
a później porzuca – pewnie taki rodzaj
poranka przeznaczył ojciec dla wątpiących
dzieci i przechodniów (gloria, gloria, gloria). 

lustro milczy, odkąd rozgryzłam znaczenia
własnego odbicia, potem całą prawdę  
o moim imieniu (nie, ono jest prawdą),
chyba już przeczuwa każdą cząstką krzemu,
jak boli rozstanie, więc zlizuje lukier,
by dotrzeć do trutki z końcowym napisem:
śnij mnie, śpij mnie, wypij. 

piątek, 20 kwietnia 2012

Komnen: English is spoken here





Kurt has gone mad

I have a newspaper photograph stuck to the fridge
 - two fingers pressed against the spot where the temple
brushes wit, and the thumb for the hammer of a gun,
and a tiny blotch which signals the next move.

Although a smile’s breaking through the stubble,
fear’s filling the eyes (surfacing)
and all those apologies; sure.

He already knows that one can drink half a glass
and feel emptiness instead of satiation.
Kurt has gone mad, only he doesn’t know it.
I honestly envy him this ignorance.


fabergé

The word fragility makes me anxious.
This deceitful
weakness besets everything slowly, persistently.
One can’t escape it. It reveals itself.
I’m clenching my fists hard, watching it lurk.

When I suddenly notice the lightness of my mother, the bird-like
structure of her bones, I feel she’s going to fly away soon
and take the best part of me. She’s practicing
her last role (now she’s going to toss and turn in bed).

I notice her flaccid senile skin, scantily filled
with breath, and a cobweb of thin blue lines 
underneath. Fragility - a bitter prediction
of loss and grief. All the rest is just a shell.




and now I lay me down to sleep
(a Victorian postmortem gallery)

our eyes are open, but we can’t see
deeper than the length of a fingernail. but they can see
the illusive signs of the dusk. the smiles,
full of confusion, when we slide on the surface
of life, like silent mercury setting on slabs of glass.
in the morning we’ll take our own fingerprints.

the only thing that separates us from Sunday walks together
is a lens and a glimmer of magnesium in a narrow gap,
the rustle of dead lace, a metal stand.
the rest will be extinguished by stiff silence. we’ll lose it irretrievably
as soon as we open our mouths. a keyhole or a slot.

the picture is clear, it says: death is a place, not a moment in time

         

 translated from Polish by Jarosław Fejdych and Maciej Froński

piątek, 6 kwietnia 2012

I spacer w przeciwnym kierunku, wprost przez drzwi wejściowe



Mruczanka Pana Bleaneya


jeśli uda się przeżyć jeszcze jeden kwiecień
i trzymać psa z daleka (choć tak kocha ludzi)
gdy telewizor przyśnie w leniwym przysiadzie
pomiędzy szczuciem matki a widokiem ciała
wyciąganego z wraku samochodu wtedy 

czas niezwykle okrutny co nic nie otwiera
jak słodki pocałunek z drutu kolczastego
dawno oddana książka wytarta inskrypcja
weźmie nas pieszczotliwie w nawias tuż nad ranem 
kiedy rozum na chwilę zamknie oczy może

jeśli uda się przeżyć jeszcze jeden kwiecień
wyrośnie z niego szybko twardy dźwięk kamieni
wyrzuconych na pryzmę tak by ukrywały
wstyd zagłębiony w ziemi spod którego skoczy
w górę bez zamykając nam drogę odwrotu