Z tym krajem łączy mnie już tylko grawitacja

Κομνηνός Κασταμόνου

Ἰδοὺ ὁ ἄνθρωπος



Tomiki Aubade Triste i Karmageddon dostępne w księgarniach:
"Sonet", Żeromskiego 27, Radom
"Księgarnia Literacka im Witolda Gombrowicza", Żeromskiego 83, Radom
"Tarabuk" ul. Browarna 6,Warszawa
"Czuły Barbarzyńca", ul. Dobra 31, Warszawa
także internetowo


http://sklep.danmar.waw.pl/?4,karmageddon-pawel-podlipniak

http://ksiegarniagombrowicza.osdw.pl/


środa, 30 maja 2012

Jestem morzem. Wyrzucam was na brzeg.




Mon Ami [Maladie de Bell]




moją biografię napiszą kolonizatorzy
mnożąc cytaty jak kultury bakterii
po sześciu dniach granice ułożą się wygodnie
na kartkach atlasów
będzie im brakowało dotyku ręki
a mi pięknych trzęsień ziemi u twojego boku

patagonię dzieli od patogenu tuzin linijek
między nimi skrada się coś miękkiego
wybijając z rytmu kontynenty
nazwałbym to belle maladie bo każda inwersja
prowadzi mnie nieuchronnie do utraty twarzy
i może jej zabraknąć kiedy wreszcie cię spotkam

piątek, 25 maja 2012

Słowo na miłość, habib, jest pisane od prawej do lewej



Pora sucha
  

Poszłam też odwiedzić swoją głowę!
Sylvia Plath Listy do domu



jesteśmy wypaleni jak domy po powstaniu
albo innych grach ulicznych gdy niebo się zmienia
w tani kalejdoskop – wewnątrz kawałki plastiku
udają ważne rzeczy – a rano szept radia drażni stare rany:
patrz była piosenka tu mnie całowałeś
przy trzepaku a potem w tysiącu stu miejscach

od kiedy zaczęliśmy umierać na pamięć
znamy tylko adresy w których sterty listów
zmieniają barwy jesienią a jeśli zejdziemy
w cień jaki rzuca rzeka tuż przy samym brzegu
nieubłaganie zagarnia nas w siebie chłód
nocy spędzonych w rozsuniętych łóżkach

czwartek, 10 maja 2012

Come leave your tears: a brief farewell. The beast with many heads butts me away.




Coriolanus [Big Bang]



zamieszkał we mnie człowiek o jasnych tęczówkach
– narzeka teraz głośno, że jest mu za ciasno
i może go uwolnić tylko wielki wybuch,
kiedy w zamkniętym vanie eksploduje nawóz,
a stłuczone szkło wzleci tuż pod chmurę dymu,
mieszając ludzkie resztki ze strzępami ubrań.

nie wiem,od czyjej głowy zepsuje się ryba
lub jaki wiatr w jęczmieniu ponapręża skale
przemocy i cierpienia, skoro wszystkie drogi
prowadzą mnie do miejsca, gdzie żelazne racje
wydziela skąpy kucharz, a nad nim wciąż krąży
rój much – świadkom zabawy żółć do ust napływa.

to gorzkie, ciemne serce, do którego zmierzam,
zagłębiając się w nowe warstwy wiadomości,
ma kształt nordyckiej czaszki porośniętej sierścią  
wypłowiałą od słońca, a w jej wnętrzu rośnie
twardy okruch szaleństwa, dalej senne niebo,
fiordy, nad wodą krzyczy sczerwieniała mewa.