Z tym krajem łączy mnie już tylko grawitacja

Κομνηνός Κασταμόνου

Ἰδοὺ ὁ ἄνθρωπος



Tomiki Aubade Triste i Karmageddon dostępne w księgarniach:
"Sonet", Żeromskiego 27, Radom
"Księgarnia Literacka im Witolda Gombrowicza", Żeromskiego 83, Radom
"Tarabuk" ul. Browarna 6,Warszawa
"Czuły Barbarzyńca", ul. Dobra 31, Warszawa
także internetowo


http://sklep.danmar.waw.pl/?4,karmageddon-pawel-podlipniak

http://ksiegarniagombrowicza.osdw.pl/


piątek, 29 kwietnia 2016

You got a fast car, I want a ticket to anywhere













Kannibal Lecter

Potem jedno z nas krzyknie:
„Ja pragnę rozpaczliwiej!” i będę
jeść cię wolno wśród pocałunków
Anne Sexton Kochając zabójcę


ciemność,
którą się ocieramy, można przecież zważyć,
wymierzyć i podzielić, koniecznie na dwoje,
a potem wrzucić w studnię wypełnioną ciałem
syjamskim aż do bólu zaplecionych kończyn
w rytmie tutaj i teraz, jakby już nie było
niczego i wszystkiego, żadnych uogólnień.

kiedy tak mnie naciskasz, trzeszczę jak lód, krucho,
pobielały ze strachu, że się nie powtórzy
sytość ukryta w mroku, twoje nagie widmo,
a po nim nagła cisza – konieczna zapadnia 
przed uderzeniem pięści, kiedy ścielą stoły
do pierwszego posiłku i drobienia chleba.

milczenie się zazębia, zjada nas dyskretnie
opartych niby karty w pokerowym domku,
gdzie blef jest fundamentem wiary w nowe jeszcze,
podwójnie odmieniane przez wszelkie przypadki,
w rytmie tutaj i teraz, choćby już nie było
koniecznych uogólnień, po nich stawiasz kropkę
– ciemność .

czwartek, 21 kwietnia 2016

Jeszcze w zielone gramy



Zaległy, kolejny.

















Trzy


pierwsze piwo tej wiosny wybucha zielenią.
pierwsze, lecz nie ostatnie, to stworzenie świata
na nowo i bez granic określonych w pismach
z  ambicjami świętości, więc pójdźmy się smażyć
- w końcu jest zamiast piekła podniesione słońce
nad kocem w szkocką kratę, który opływają 
ławice sytych mleczy, stada koniczyny
w wędrówce wprost donikąd po pierwszym wybuchu
i dzień siódmy, stworzony, żeby mógł odpocząć,
kto jeszcze nie odpoczął lub nie znalazł miejsca
przed nadejściem betonu, zanim się wykręci
spod naszych stóp żarówka nazywana ziemią,
zgasła i okopcona przez nerwowe spięcia,
a ja cię kocham wiosną, jak w przebrzmiałym wierszu
z całkiem innego świata, przedwojennych kronik
wypadków z ostrym sercem, które łatwo przetnie
nawet szkło na butelce, gdy wybucha piwo
i coś się w nas rozleje (do trzech razy sztuka).   

------------------------------------------
----------------

środa, 20 kwietnia 2016

You don't give me love. You gave me pale shelter.

Kolejny zaległy.




W drodze powrotnej zdrętwiały nam twarze


mówisz: coś trzeba poświęcić, dopuszczalne straty,
w życiu tak jak na wojnie wybieramy strony
– wrogie albo  przyjazne nie wiadomo komu,
choć i tak odchodzimy pozapominani, pomarszczeni
niby stare jabłka wrzucone do drewnianych skrzynek
– ot, na chybił trafił.

a ja cię oddalam od czegokogoś ważnego,
i trzeba mnie poświęcić, baranku, baranku,
dla dobra nad dobrami, wiec przestaję śpiewać,
bo wreszcie zrozumiałem - we wstecznym lusterku   
moja śmierć będzie zawsze miała twoje oczy.

------------------