Z tym krajem łączy mnie już tylko grawitacja

Κομνηνός Κασταμόνου

Ἰδοὺ ὁ ἄνθρωπος


Tomiki Aubade Triste i Karmageddon dostępne w księgarniach:
"Sonet", Żeromskiego 27, Radom
"Księgarnia Literacka im Witolda Gombrowicza", Żeromskiego 83, Radom
"Tarabuk" ul. Browarna 6,Warszawa
"Czuły Barbarzyńca", ul. Dobra 31, Warszawa
także internetowo


http://sklep.danmar.waw.pl/?4,karmageddon-pawel-podlipniak

http://ksiegarniagombrowicza.osdw.pl/


poniedziałek, 6 sierpnia 2018

Adekwatność

Z tomiku "Herzlich Endlösen"

















-ajka [-allada?]


Król i królowa, nadzy, nie przy stole,
a jej gronostaj łysy jak jasna polana,
a jego berło miękkie niby zgasła kość.

Poodkładali na bok sporne terytoria
i poszli do pościeli wyławiać narybek,
i dotarli gładko na skraj nocnych koszul.

Król i królowa, zmarzli, nie przy winie,
a jej się marzy łóżko ciepłe jak Maroko,
a jemu śnią się grzechy pełne młodych ciał.   

Poukładani, cisi, na osobnych brzegach,
bez wspólnych czułych pragnień, zapatrzeni w lata
bezczelne, leniwe, pełne gier i kłamstw.    

Tak umieramy z wolna, gdy kończy się bajka
i  morał nas dopada tuż za okładkami.

wtorek, 24 lipca 2018

Miejsce urodzenia

Żeromskiego 78, kamienica


























Triste a. [gra enderem]


wziąłem się z małej litery na początku sierpnia
i nie wiem jakie słowo wyszeptała matka 
na mój widok czy płakała z głową przy poduszce
w mieszkaniu w kamienicy szepcząc mój ostatni
taniec mój mały mężczyzna na wyrost na próżno

wziąłem się więc z uwięźnięcia w głupiej sytuacji
kiedy nikt nie doradzi wstań i pójdź dziewczynko
zamiast zabrnąć w konieczności i potrzeby dzieci
szukaj swojej tęsknoty w jakimś innym mieście
albo innej kamienicy z inną parą spodni

wziąłem się z braku rozsądku i opóźnionego
zapłonu błędnych uczuć łabędziego śpiewu
i mogę mnożyć argumenty przeciw mojemu
zbędnemu naświatprzyjściu lecz to oczywiste
tak bardzo że pozostaje już tylko falsecik

drapiący krtań do bólu i werbelek z blachy
obity jak przedwcześnie podstarzałe szczenię 

niedziela, 22 lipca 2018

22 lipca - dzień bolskiego déjà vu (Martwa natura z literą „P”)

Remanent jeszcze zeszłoroczny, pokonkursowy. 
























Martwa natura z literą „P”


to jest krajobraz z widokiem na kościół
– w tle jakieś dymy i zmętniała rzeka,
a za nią drzewa leżące pokotem
wzdłuż linii prawa (polski w to nie mieszaj).

tam jedzie pociąg do umarłych stacji
z palcem na wargach, przez wymowną ciszę,
bo lepiej milczeć pośród słów wytartych
(nie mieszaj polski) lub zgubionych liter.

siny krajobraz i dymy jak kreski,
więc się nie mieszaj w zupę pełną krzyku,
(nie tykaj polski) tajemnic bolesnych
w różańcu z ostów i bryłek bursztynu.

tu tkwi madonna z grudą ziemi w ustach,
z kościelnych wieży spływa w dół muzyka
i dal się szczerzy, tnie się w drzewie pustka
– dziura po sęku (polski tam nie wtykaj).

piątek, 13 lipca 2018

Wdowa Kurtz nuci dziecku do snu
















Wdowa Kurtz nuci dziecku do snu 
[balladę dziadowską ]



nie patrz śmierci w oczy, synku, od tego się ślepnie
– owa jasność ostateczna wypływa zbyt łatwo
ze szklistego oka boga w naszym ziemskim gettcie
na ofiarę abrahama, zanim zdejmą światło

z bramy miasta, co wciąż zdycha niby pies pod płotem,
chociaż już we wszystkich oknach ustawiono krzyże,
by wyznaczyć lądowiska – na nie helikopter
ma wyrzucić nowych zbawców w sczerwieniałym dymie

rac, co palą się zbyt krótko nawet na stadionach,
lud tam barabaszowi śpiewał, wyśmiewając ciernie
wbite w głowę marzyciela, który za nich skonał.
nie patrz śmierci w oczy, synku, od tego się ślepnie.