Z tym krajem łączy mnie już tylko grawitacja

Κομνηνός Κασταμόνου

Ἰδοὺ ὁ ἄνθρωπος



Tomiki Aubade Triste i Karmageddon dostępne w księgarniach:
"Sonet", Żeromskiego 27, Radom
"Księgarnia Literacka im Witolda Gombrowicza", Żeromskiego 83, Radom
"Tarabuk" ul. Browarna 6,Warszawa
"Czuły Barbarzyńca", ul. Dobra 31, Warszawa
także internetowo


http://sklep.danmar.waw.pl/?4,karmageddon-pawel-podlipniak

http://ksiegarniagombrowicza.osdw.pl/


wtorek, 13 lutego 2018

Gojenie, gnojenie, Bolska

Napisany prawie 8 miesięcy temu - zanim szambo wybiło, zanim znów w Przedmurzu zagrały chochoły.











Polowanie na zęby [Goya się budzi mieście R.]

Baronowi ad vocem

za bardzo rozdrapałem zwiędłą rzeczywistość
i wiersz nie chce się goić, sączy niczym rana
ropiejąca od smutku – spod spodu wyłazi
zabrudzona podszewka, a na niej odciski
butów ludzi, co przeszli w kojącą niepamięć.

wiersz nie chce się goić, a w domu głuchego
na próżno szukać dźwięków – to czysty realizm
zakuwany o świcie w dozę pesymizmu  
od kiedy rządzi tutaj,  na mocy kaprysów,
karzełek w oślej skórze jadący na kocie.

wiersz znów nie chce się goić. wiersz wciąż szuka żyda
na każdej stronie świata, gdzie podłość i zawiść
wydrapuje stalówką zakażone blizny
– więc już tylko zaciskam pościerane zęby
z nadzieją, że nie stracę ich po celnym ciosie

na rogu mej ulicy w dniu wielkiego święta,
gdy głupota z głupotą wymienią poglądy.

czerwiec 2017

środa, 17 stycznia 2018

Przed kolejnym ujęciem Sharon Stone zdejmuje ciało

wiersz z "Herzlich Endlösen"







Oh my darling Columbine

We are dead and tomorrow's canceled
Because of things we did yesterday
Marilyn Manson “Cruci Fiction In Space”

przed kolejnym ujęciem sharon stone zdejmuje
ciało, jakby to mogło pomóc w zrozumieniu
sceny w nagim instynkcie – szpikulec od lodu
i szeroko rozwarte uda, między które wbija
wzrok gromada facetów na komisariacie
w amerykańskim mieście. oto dziki zachód,
drze się uliczny mesjasz, więc dano nam lufy
pełne drobinek prochu i w proch obrócimy
ciało tej dziwki z filmu. sharon zrzuca skórę,
potem wygładza fałdy, rozstępy, cellulit
przy pomocy żelazka ze stopą z teflonu
i uderzeniem pary sto trzydzieści gramów
na ostatnią minutę, zanim w kadr się wepchnie
namiętny dekorator wnętrza mojej głowy,
sugerując wymianę obić. chwila, przecież
obić, to jest wulgarna przemoc przy użyciu
pięści, prawa i pałki, a ja mam chęć strzelać,
gdy tylko was zobaczę. subtelnieję z wiekiem.

poniedziałek, 8 stycznia 2018

Wszystko na sprzedaż

8 stycznia 1967 zginął tragicznie Zbigniew Cybulski



z "Herzlich Endlösen"



Wszystko na sprzedaż


Dzień znowu się zaczyna – będzie tylko szarzej,
a chciałbym dziś napisać piękny wiersz o tobie
i wszystkich jasnych miejscach, które w głębi nosisz,
lecz to dopiero styczeń i niebo mętnieje  
jak słoik pełen dymu po zgaszonej świecy.

Nie wiem, kto ją zapalił i nie wiem dla kogo,
choć czuję, że nas mija ciekawa historia
opowiadana szeptem w pomroczniałych kątach,
gdzie brak światła ułatwiać ma bliskie spotkania
z naszym gorzkim bagażem – czterdziestką na karku.

To jest w trailerze filmu lub może koszmaru,
kiedy wszystko ucieka blisko coraz bliżej
oddalając nas złudnie i wtedy się budzę
ciągle śniąc o podróży, a z paska plecaka 
zwisa poobijany metalowy kubek,

i zrywam się do biegu na pustym peronie,
i skaczę prosto pomiędzy płynące wagony.

sobota, 6 stycznia 2018

Wiersz na 3 Króli bez korony



coś na śmieszne święto
















Baśń o trójce

Podkradają się nocą, a każdy jest inny.
każdy z nich niesie prezent albo tylko pretekst
do rozmowy o cudach i wczasach w Egipcie,
wpychając się do stajni, by zobaczyć dziecię.

Zła gwiazda, ciemna gwiazda drogę im wskazała
– dżi-pi-es zajumany w dalekiej Germanii?
Czy może boże słowo przekształcone w ciało?
Nieważne, skoro w końcu tutaj dojechali

i teraz chciwie patrzą w twarz spodziewanego
nadejścia nowych czasów, jak leży spokojnie
ściskając w piąstce skrawek wstążki przeciw złemu,
a w szopie śmierdzi mirrą, kadzidłem i gnojem.

Gdzieś w oddali śpi władza, kowal kuje gwoździe,
a oni się skradają, blisko, coraz bliżej,
by póki moc struchlała i zakrzepły ognie   
wydrzeć z kolebki deski na wiosenne krzyże.

piątek, 5 stycznia 2018

Aubade triste i nic więcej.

Dzisiaj możliwy jest tylko jeden wiersz. Taki dzień i taki pozostanie do mojego końca.








Aubade triste


Byłaś dziś rano mała, więc cię pokołyszę

w myślach, w mowie, w uczynkach i bez zaniedbania

za dni pachnące ciastem, przyszyte guziki,

za plastry przyklejane na zbitych kolanach.



Byłaś dziś rano lekka, więc mi uleciałaś

w przeszłość, w bajki, dzieciństwo i rozlałaś ciszę 

na dni, które nadejdą. Zamiast pożegnania.

Tyle mam w sobie krzyku, lecz nie mogę krzyczeć.



Byłaś dziś rano krucha, więc się rozsypałem,

na drobniutkie kawałki nie do poskładania.

Bez ciebie nie zapłaczę. Nie próbuję. Wcale.     

Smutek rozstań jest suchy. Ja zostałem. Mamo.





Mamie +5.01.2009