Z tym krajem łączy mnie już tylko grawitacja

Κομνηνός Κασταμόνου

Ἰδοὺ ὁ ἄνθρωπος



Tomiki Aubade Triste i Karmageddon dostępne w księgarniach:
"Sonet", Żeromskiego 27, Radom
"Księgarnia Literacka im Witolda Gombrowicza", Żeromskiego 83, Radom
"Tarabuk" ul. Browarna 6,Warszawa
"Czuły Barbarzyńca", ul. Dobra 31, Warszawa
także internetowo


http://sklep.danmar.waw.pl/?4,karmageddon-pawel-podlipniak

http://ksiegarniagombrowicza.osdw.pl/


wtorek, 26 maja 2015

Mother's Day






Matka wszystkich moich wojen [szepcze cymbał brzmiący]


gdybym nie poznał ciała tej starej kobiety,
lecz tylko innych kobiet, byłbym potępiony.
gdybym za nią nie poszedł na ostatnią drogę,
musiałbym oddać lustra w bardziej ludzkie ręce.
gdybym nie umiał płakać, przyklejałbym znaczki
na kopertach pełnych patetycznych wierszy,
darmo rozdając wszystkim moje posiadłości.

jestem nią całe życie i nie jestem wcale,
hen od nocy poślubnej do nocy żałobnej.
mam tylko twardą pamięć pełną niepokoju,
która podąża tropem niedzielnych obiadów,
spacerów z psem na molo (zanim grad go zabił).
teraz reszta nie milczy – wciąż słyszę brzęczenie
z cierpkim miedzianym smakiem i nie śpię po nocach.
za dnia mylę twarze jeszcze żywych krewnych.    


poniedziałek, 18 maja 2015

Ian Curtis 18.05 - We saw ourselves now as we never had seen

Niesamowite. W przyszłym roku skończyłby 60 lat.
Wiersz był już, ale rocznicowo powtórzymy. 




Smutnik [dekady] 

Of what is past, or passing, or to come
W.B.Yeats Sailing to Byzantium

dla I.Curtisa

Zanim się zapomina martwy pies w ogrodzie
i młodzi idą wolno do wtóru muzyki,
niosąc na barkach brzemię – puste szklane czółno,
którym upływa ciało nad ciemnym dnem rzeki
jak spopielony papier prosto w jasną noc.

I pętla się zaciska nad krzesłem, a w pętli 
zawisa haust powietrza przed ostatnim lotem
– za nim już tylko przestrzeń przystrojona w pióra,
odpustowa nagroda dla wierzących w bajki
o tym, że ludzkie ciało się przemienia w czas.

A on się nie upłynnia, choć upływa w żyłach
i sam się zapomina, zaciskając węzeł
na sznurze wyplecionym w kraju dla nikogo,
lecz martwy pies w ogrodzie będzie obszczekiwać
kolejnych młodych głupców w rytmie gdzieś ty był.

poniedziałek, 11 maja 2015

Would you lie with me and just forget the world?

Kolejny zaległy sobie.


Niewysokie okna


okna są niewysokie, lekko zbłękitniałe,
za nimi kipi przestrzeń i blask, co opada,
prosto na nasze łóżko, kiedy się kochamy
próbując zedrzeć z siebie wszystkie puste lata. 

o jeździe na bezdechu nie śniliśmy wcale
te trzydzieści lat temu, o szczęściu bez końca,
teraz bóg, grzech czy piekło, to kiepskie slogany,
jakie każdy ksiądz miele, by wiernych przekonać

do konieczności życia w nudzie czy bojaźni
zamiast poszukiwania lepszych miejsc na ziemi,
lub nagim, słonym ciele, lecz słowa nieważne
i gesty odstawione na bok w zapomnieniu,

czułym zapamiętaniu - ono razem z nami   
odbija się niewyraźnie w niewysokich oknach,
jak parafraza frazy z wiersza z dzieciakami:      
nic, które nigdzie jest – i aż do  końca.

------------------------------------------

We'll do it all
Everything
On our own

We don't need
Anything
Or anyone

If I lay here
If I just lay here
Would you lie with me
And just forget the world?

I don't quite know
How to say
How I feel

Those three words
Are said too much
They're not enough

If I lay here
If I just lay here
Would you lie with me
And just forget the world?

Forget what we're told
Before we get too old
Show me a garden
That's bursting into life

Let's waste time
Chasing cars
Around our heads

I need your grace
To remind me
To find my own

If I lay here
If I just lay here
Would you lie with me
And just forget the world?

Forget what we're told
Before we get too old
Show me a garden
That's bursting into life

All that I am
All that I ever was
Is here in your perfect eyes
They're all I can see

I don't know where
Confused about how as well
Just know that these things
Will never change for us at all

If I lay here
If I just lay here
Would you lie with me
And just forget the world?
------------------------------------------

wtorek, 5 maja 2015

Feeling like a freak on a leash. Feeling like I have no release

I znów remanent. Zagubił się rok temu. 




Mruczanka Pana Bleaney’a 2


He warranted no better, I don’t know
Philip Larkin Mr Bleaney



Dość pchania waty w uszy, by uciszyć jazgot
psów albo głupich ludzi, których nienawidzisz,
już za samo istnienie, nim otworzą usta
pełne wszelkiego śmiecia. Leżąc na tym łóżku,

możesz szeptać litanię: oto jest królestwo,
zapadam się w nie cały, jak Hiob albo Łazarz,
Pan moim pielęgniarzem, pasterzem, pręgierzem,
prozakiem, stertą złomu, niewysłanym listem.

Możesz też w długim płaszczu pognać poprzez pola
udając drapieżnika, co ściga ofiarę
lecz dobrze wiesz, że biegniesz w trop za własnym cieniem
lub odbiciem w kałużach zbrązowiałej wody.

I takie właśnie lustro będzie najwłaściwsze
pośród królestwa królestw, a cała nienawiść
to zaledwie namiastka doroślejszych uczuć,
wata wepchnięta w uszy, by zagłuszyć jazgot

kundla, co szarpie łańcuch w klatce z twoich żeber.