https://opt-art.net/helikopter/1-2019/pawel-podlipniak-cztery-wiersze/?fbclid=IwAR1fllUOH_foq--iWp7dArgfSgdrLR9I0cu56i17ikWvgN6Wth70BCDbGE8
Z tym krajem łączy mnie już tylko grawitacja
Κομνηνός Κασταμόνου
Ἰδοὺ ὁ ἄνθρωπος
Tomiki Aubade Triste i Karmageddon dostępne w księgarniach:
"Sonet", Żeromskiego 27, Radom
"Księgarnia Literacka im Witolda Gombrowicza", Żeromskiego 83, Radom
"Tarabuk" ul. Browarna 6,Warszawa
"Czuły Barbarzyńca", ul. Dobra 31, Warszawa
także internetowo
wtorek, 8 stycznia 2019
wtorek, 25 grudnia 2018
Opowieść wigilijna [z opuszczonym rymem]
Opowieść wigilijna [z
opuszczonym rymem]
przy moim stole same wolne
miejsca,
puste nakrycia, które nie czekają
na postny pieróg czy na łyżkę
barszczu,
a między nimi snuje się kolęda,
nader szczęśliwa – tak jak łuska
karpia
wsunięta niegdyś w przegródkę
portfela
ta noc jest głucha i od dawnych
inna,
wprost spod ogona sfałszowanej
gwiazdy.
uparcie milczy, choć powinna
znaczyć
więcej niż prezent czy dobra
nowina,
zdjęcia schowane na półkach
pawlaczy
lub zapomniana od dawna choinka.
nic się nie rodzi i nic nie
truchleje,
kevin wprost z domu jedzie do betlejem.
wtorek, 11 grudnia 2018
piątek, 9 listopada 2018
Wciąż tyle zaległych wierszy
Bezgłowie [oksymoron z Judaszem]
tym razem wredna zima chce przechytrzyć wiosnę
– pracowicie przemraża poświąteczny tydzień,
więc jezus cierpnie na krzyżu (przydrożna kapliczka
to nie jest all inclusive ze słońcem lewantu).
i nas tam przecież nie ma. pod warstewką śniegu
przyczajone zawilce, bratki i zakalce
zastygły jak bezgłowe dzieci rewolucji
bez francuskiej kokardy – wszak to chłodna kontra.
tu radom, nie archanielsk i nic nie połączy
nowogrodzkiej z nowobrodską. przez białe płaszczyzny
osieroconych lotnisk wbrew oznakom sensu
mknie przestraszony judasz mamrocąc modlitwę,
a w ręku ściska srebrnik, niby postny pieróg,
i dusi się od głodu nieśmiertelnie syty.
Wdowa Kurtz nuci dziecku do snu
Wdowa Kurtz nuci dziecku do snu
[balladę dziadowską ]
– owa jasność ostateczna wypływa zbyt łatwo
ze szklistego oka boga w naszym ziemskim gettcie
na ofiarę abrahama, zanim zdejmą światło
z bramy miasta, co wciąż zdycha niby pies pod płotem,
chociaż już we wszystkich oknach ustawiono krzyże,
by wyznaczyć lądowiska – na nie helikopter
ma wyrzucić nowych zbawców w sczerwieniałym dymie
rac, co palą się zbyt krótko nawet na stadionach,
lud tam barabaszowi śpiewał, wyśmiewając ciernie
wbite w głowę marzyciela, który za nich skonał.
nie patrz śmierci w oczy synku, od tego się ślepnie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










