Z tym krajem łączy mnie już tylko grawitacja

Κομνηνός Κασταμόνου

Ἰδοὺ ὁ ἄνθρωπος


Tomiki Aubade Triste i Karmageddon dostępne w księgarniach:
"Sonet", Żeromskiego 27, Radom
"Księgarnia Literacka im Witolda Gombrowicza", Żeromskiego 83, Radom
"Tarabuk" ul. Browarna 6,Warszawa
"Czuły Barbarzyńca", ul. Dobra 31, Warszawa
także internetowo


http://sklep.danmar.waw.pl/?4,karmageddon-pawel-podlipniak

http://ksiegarniagombrowicza.osdw.pl/


wtorek, 5 września 2023

Są wejścia, zza których nigdy się nie wraca - jeden z nowych wierszy


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Są [formuły, gesty i więzi zepchnięte na stronę]

 

są ludzie, którzy umierają stojąc,

i ci, co w biegu, padną jak popadnie, 

bo przecież rzeka wciąż podmywa brzegi,

rwąc bezrozumnie minuta w minutę.

 

są rzeki, do których nigdy się nie wchodzi

i takie, co wyplują nas tuż za zakrętem

nie obmywając z niebanalnych grzechów,

dla jakich miłość jest dymną zasłoną.

 

są wejścia, zza których nigdy się nie wraca

i nawet jeśli czekasz na wiadomość,

to po tej stronie cały pozostaniesz

wtopiony czasem w namiastkę bursztynu

 

- owad bezradnie trzepiący nóżkami.

 

 

*tytuł z wersu z Larkina 

czwartek, 17 sierpnia 2023

Żałoba przystoi Elektrze ? - mój wiersz po Chojnicach

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

Żałoba przystoi

 

wąskie nadgarstki to przecinek w życiu

lecz przecież prościej jest zawsze wzdłuż rzeki

żyły lub brzegu na który nie wejdziesz

bo strona nie ta i daremne cięcie

hasło dostępu koniecznie z kapslokiem

gromadą nigdzie nieznaczących znaków

i obietnicą tajemnicy wieszczej

nadziei jaka przystoi elektrze

zamiast żałoby po ciuchach z primarku

 

to na co patrzysz codziennie się zmienia

pod wpływem wzroku niby dziarski tramwaj

w wąskiej gardzieli zachodniej z zieloną

gdzie pleśń się rodzi razem z niemą pieśnią

i te nadgarstki wpięte w oksymoron

żyły lub brzegu na który nie wejdziesz

bo strona nie ta i daremne cięcie

hasło dostępu error horror horror

 

Mój wiersz w "Liberté!"


 

 

 

 

 

 

 

 

https://liberte.pl/wiersz-wolny-pawel-podlipniak-eschaton/?fbclid=IwAR3XcPNm0HV2zJuRIr2SsK1cdwD50yJZxT4RK1-94UmXWEgrGyJDh7rhQBY 

czwartek, 22 czerwca 2023

Wiersz na dzień ojca - Czasownikowy

 

 

Czas[ownikowy]

 

zakopywałem ojca, by go nie znalazła

nadciagająca jesień. gdzieś w stygnących gniazdach

wiatr czujnie przeczesywał resztki zbędnych puchów

– pamiątki po odlotach, a złudzenie ruchu

potęgowało drżenie pomarszczonych liści,

przedwcześnie postarzałych w czasie rzeczywistym.

 

zakopywałem ojca. jeszcze się wyrywał,

jeszcze szarpał w pamięci, więc pamięć jak blizna

szpeciła resztki lata. nie chciał się zapomnieć,

zagoić w mojej głowie, a tam nieprzytomnie

w stosach zabaw, zabawek, kapslowych kolarzy

wyciekało mi życie za horyzont zdarzeń.

 

zakopywałem ojca, jak miasto pompeje,

jak naiwny lejtmotyw z przebrzmiałych piosenek,

fundament, co nie uniósł najlżejszej z budowli

– życia pełnego blasku z przedjesiennych ognisk,

oddechu, w którym nagle słyszysz pożegnanie

odchodzącego rakiem w stygnącą niepamięć.