Z tym krajem łączy mnie już tylko grawitacja

Κομνηνός Κασταμόνου

Ἰδοὺ ὁ ἄνθρωπος


Tomiki Aubade Triste i Karmageddon dostępne w księgarniach:
"Sonet", Żeromskiego 27, Radom
"Księgarnia Literacka im Witolda Gombrowicza", Żeromskiego 83, Radom
"Tarabuk" ul. Browarna 6,Warszawa
"Czuły Barbarzyńca", ul. Dobra 31, Warszawa
także internetowo


http://sklep.danmar.waw.pl/?4,karmageddon-pawel-podlipniak

http://ksiegarniagombrowicza.osdw.pl/


poniedziałek, 18 maja 2015

Ian Curtis 18.05 - We saw ourselves now as we never had seen

Niesamowite. W przyszłym roku skończyłby 60 lat.
Wiersz był już, ale rocznicowo powtórzymy. 




Smutnik [dekady] 

Of what is past, or passing, or to come
W.B.Yeats Sailing to Byzantium

dla I.Curtisa

Zanim się zapomina martwy pies w ogrodzie
i młodzi idą wolno do wtóru muzyki,
niosąc na barkach brzemię – puste szklane czółno,
którym upływa ciało nad ciemnym dnem rzeki
jak spopielony papier prosto w jasną noc.

I pętla się zaciska nad krzesłem, a w pętli 
zawisa haust powietrza przed ostatnim lotem
– za nim już tylko przestrzeń przystrojona w pióra,
odpustowa nagroda dla wierzących w bajki
o tym, że ludzkie ciało się przemienia w czas.

A on się nie upłynnia, choć upływa w żyłach
i sam się zapomina, zaciskając węzeł
na sznurze wyplecionym w kraju dla nikogo,
lecz martwy pies w ogrodzie będzie obszczekiwać
kolejnych młodych głupców w rytmie gdzieś ty był.

poniedziałek, 11 maja 2015

Would you lie with me and just forget the world?

Kolejny zaległy sobie.


Niewysokie okna


okna są niewysokie, lekko zbłękitniałe,
za nimi kipi przestrzeń i blask, co opada,
prosto na nasze łóżko, kiedy się kochamy
próbując zedrzeć z siebie wszystkie puste lata. 

o jeździe na bezdechu nie śniliśmy wcale
te trzydzieści lat temu, o szczęściu bez końca,
teraz bóg, grzech czy piekło, to kiepskie slogany,
jakie każdy ksiądz miele, by wiernych przekonać

do konieczności życia w nudzie czy bojaźni
zamiast poszukiwania lepszych miejsc na ziemi,
lub nagim, słonym ciele, lecz słowa nieważne
i gesty odstawione na bok w zapomnieniu,

czułym zapamiętaniu - ono razem z nami   
odbija się niewyraźnie w niewysokich oknach,
jak parafraza frazy z wiersza z dzieciakami:      
nic, które nigdzie jest – i aż do  końca.

------------------------------------------

We'll do it all
Everything
On our own

We don't need
Anything
Or anyone

If I lay here
If I just lay here
Would you lie with me
And just forget the world?

I don't quite know
How to say
How I feel

Those three words
Are said too much
They're not enough

If I lay here
If I just lay here
Would you lie with me
And just forget the world?

Forget what we're told
Before we get too old
Show me a garden
That's bursting into life

Let's waste time
Chasing cars
Around our heads

I need your grace
To remind me
To find my own

If I lay here
If I just lay here
Would you lie with me
And just forget the world?

Forget what we're told
Before we get too old
Show me a garden
That's bursting into life

All that I am
All that I ever was
Is here in your perfect eyes
They're all I can see

I don't know where
Confused about how as well
Just know that these things
Will never change for us at all

If I lay here
If I just lay here
Would you lie with me
And just forget the world?
------------------------------------------

wtorek, 5 maja 2015

Feeling like a freak on a leash. Feeling like I have no release

I znów remanent. Zagubił się rok temu. 




Mruczanka Pana Bleaney’a 2


He warranted no better, I don’t know
Philip Larkin Mr Bleaney



Dość pchania waty w uszy, by uciszyć jazgot
psów albo głupich ludzi, których nienawidzisz,
już za samo istnienie, nim otworzą usta
pełne wszelkiego śmiecia. Leżąc na tym łóżku,

możesz szeptać litanię: oto jest królestwo,
zapadam się w nie cały, jak Hiob albo Łazarz,
Pan moim pielęgniarzem, pasterzem, pręgierzem,
prozakiem, stertą złomu, niewysłanym listem.

Możesz też w długim płaszczu pognać poprzez pola
udając drapieżnika, co ściga ofiarę
lecz dobrze wiesz, że biegniesz w trop za własnym cieniem
lub odbiciem w kałużach zbrązowiałej wody.

I takie właśnie lustro będzie najwłaściwsze
pośród królestwa królestw, a cała nienawiść
to zaledwie namiastka doroślejszych uczuć,
wata wepchnięta w uszy, by zagłuszyć jazgot

kundla, co szarpie łańcuch w klatce z twoich żeber. 


poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Even the greatest stars find their face in the looking glass

I znów zaległy sprzed prawie roku.













Zaśniedziałe lustra


Lustra tracą powierzchnię, bo nie muszą widzieć,
tylko oddają spojrzenia. To, co najważniejsze,
jest wraz ze mną od dawna po zepsutej stronie,
ale ty wiesz najlepiej i patrzysz dogłębniej.

Jestem kłamstwem i duchem z innej opowieści,
jakiej by nie wymyślił nawet Szekspir w nocy
w samym środku lata, więc nie śnię o tobie,
bo sam jestem koszmarem i nie dam się przełknąć

zbyt łatwo i zwyczajnie, a kiedy rozmawiam
ze sobą, oglądając kolejny odcinek serialu
opowieści nie warte nawet grosza, gniję
pod płaszczykiem patyny całkiem bezboleśnie,

ale ty wiesz najlepiej i patrzysz dogłębniej.

-----------------------------

piątek, 17 kwietnia 2015

Topnieje. Nieba widać więcej niż zazwyczaj

remanencik z ubiegłego roku



Jedna duża litera [a tu, a tam]


To, że jesteśmy razem, jest częścią porządku –
jak rytm drzew na poboczach, regularność ulic
Jacek Dehnel Odwilż



to, że jesteśmy razem? w tym nie ma porządku,
żadnych regularności oraz złotych środków.
dwa atomy na atom? zbyt proste wiązanie,
które tłucze o brzegi, wydłubując kamień
z plaży matematyków na odległej wyspie
pod słońcem w pythagorion (w głębi drobne rybki
przemkną między palcami). skóra pobielała
od słonego nalotu przy jeździe na falach
twardszych od ulic w miastach uczepionych skały
jak leniwce gałęzi, a tam zasiedziani
potomkowie hellenów pielęgnują bycie
hellenami przy kubku zgrabnie niedopitej
kawy, mijając życie z każdym siga, siga,
a tu przeciągły upał, który nas nie zbliża
do zrozumienia razem, więc piję pospiesznie
z kubka pitagorasa – do ostatniej kreski.

-----------------

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

I know nobody knows where it comes and where it goes




Sponsorowany przez małe litery


nocą się nie rozmawia, nocą śni się tylko
o nierozważnych sprawach, na które zabrakło
czasu za dnia i teraz  panoszą się w głowach,
a mrok, jak wielki walec, wbija je w poduszki,
wprost dymiące od strachu, że skończymy w łóżkach.

za dnia się nie śni wcale ani nie rozmawia,
bo mówimy zbyt głośno (i naraz), więc słowa
gniją sobie po kątach, a z nimi znaczenia
podkładane ukradkiem niby kiepski dubbing
w niemieckim filmie porno z teresą orlovsky.

dialog bierze się w usta, niekoniecznie w nocy,
może w samo południe, kiedy ucho czuwa
(wewnętrznie nastroszona, czujna surykatka),
a potem wpycha w głowę, głęboko pod siebie,
by kiełkowało mocniej, zanim się rozsieje.

najlepiej niesie szeptem zamiast przekrzykiwań,
bez rymu, bez powodu, najczulej zapada
pomiędzy wargi, uda, a najbardziej leżąc
w leniwie ciepłym świetle bok w bok i bezsennnie
- jeśli zapomnę o tym, to mówi mi: alzheimer.

----------------------------------------------------------------

50 tysięcy wyświetleń strony "pękło"!

Z niemałym zdziwieniem i jeszcze większym ukontentowaniem uprzejmie donoszę, że dzisiaj rano moja strona "zaliczyła" 50-tysięczne odwiedziny.
Wiernym czytelnikom dziękuję!