Recenzja mojego nowego tomiku w "WF"
TU KLIKAĆ *****
Z tym krajem łączy mnie już tylko grawitacja
Κομνηνός Κασταμόνου
Ἰδοὺ ὁ ἄνθρωπος
Tomiki Aubade Triste i Karmageddon dostępne w księgarniach:
"Sonet", Żeromskiego 27, Radom
"Księgarnia Literacka im Witolda Gombrowicza", Żeromskiego 83, Radom
"Tarabuk" ul. Browarna 6,Warszawa
"Czuły Barbarzyńca", ul. Dobra 31, Warszawa
także internetowo
piątek, 9 stycznia 2015
czwartek, 8 stycznia 2015
By jeszcze chciało się śmiać
Cywilizowany świat znów dostał z piąchy od religijnej ciemnoty , krwawego kołtuna. Z tej okazji i na szybko moje tłumaczenie doskonałego wiersza George'a Szirtesa 'Laughter', który był "opublikowany" na jednym z transparentów w czasie czuwania wieczornego na Trafalgar tuż po masakrze redakcji "Charlie Hebdo".
Po konsultacji drobnej i za zezwoleniem samego autora.
George Szirtes "Śmiech" (Laughter)
I wyruszyli by zabijać śmiech,
ubrani w śmierć tak jakby Bóg
był im oddany na wyłączność.
I nie zaśmieje się już nikt – obiecywali.
Lecz śmiech "wieje kiedy chce", wciąż nabierając mocy.
-------
So they set out to kill the laughter. They wore
Death as if God had been committed to their unique
and tender care. No one should laugh again, they swore.
But laughter comes when it will and is strong, not weak.
Po konsultacji drobnej i za zezwoleniem samego autora.
George Szirtes "Śmiech" (Laughter)
I wyruszyli by zabijać śmiech,
ubrani w śmierć tak jakby Bóg
był im oddany na wyłączność.
I nie zaśmieje się już nikt – obiecywali.
Lecz śmiech "wieje kiedy chce", wciąż nabierając mocy.
-------
So they set out to kill the laughter. They wore
Death as if God had been committed to their unique
and tender care. No one should laugh again, they swore.
But laughter comes when it will and is strong, not weak.
środa, 7 stycznia 2015
40 tysięcy w 4 lata i 5 rocznica - z tej okazji wiersz
Nieoczekiwanie początek roku przyniósł przekroczenie przez tego bloga magicznej zdawałoby się liczby 40.000 odwiedzin. To dużo powyżej moich oczekiwań.
To także 5 rocznica wydarzenia, które doprowadziło do szybkiej krystalizacji mojego debiutanckiego tomiku "Aubade triste".
Jako pewnego rodzaju zamknięcie wiersz, którego tytuł jawi mi się jako tytuł kolejnego - planowanego czwartego tomiku ( to zabawne, bo trzeci - "Madafakafares"- ukazał się dopiero co).
Kolejny remanent pokonkursowy po Czerwonej Róży.
z taką nadzieją trudno się pożegnać.
To także 5 rocznica wydarzenia, które doprowadziło do szybkiej krystalizacji mojego debiutanckiego tomiku "Aubade triste".
Jako pewnego rodzaju zamknięcie wiersz, którego tytuł jawi mi się jako tytuł kolejnego - planowanego czwartego tomiku ( to zabawne, bo trzeci - "Madafakafares"- ukazał się dopiero co).
Kolejny remanent pokonkursowy po Czerwonej Róży.
Saudade alegre [ta nasza szarość]
Co nie ustoi w miejscu zbyt długo
Ona co pierwszą jest potem drugą
Ona co pierwszą jest potem drugą
Tadeusz Śliwiak Ta nasza młodość
po pięciu latach jest napis o tobie
i fotografia, a wszystko nie mówi
nic i nikomu nawet ani słowa.
to cisza, zwykła i przepowiedziana,
w której się gnieżdżę ja – kornik i drążę
ścieżki w pamięci, poszukując dźwięków,
zapachów, smaków. obrazy mam w sepii
– to elegancja z minionej epoki,
gdy wszystkie filmy były pozbawione
żywych kolorów i nawet pancerni
rwali na berlin na zszarzałym rudym.
czy byłaś szara? ja mylnie pamiętam
i choć złośliwie stara mi rymuje
chochlik mózgowy, to przecież przeczuwam
barwę i młodość, włóczkową czapeczkę
wiązaną na dwie bielutkie tasiemki
przez ręce szorstkie od stwardniałej wody,
a dalej jeszcze urywek piosenki
oszanzelize w nieznanym dialekcie.
teraz zamknąłem to w wąskich literach,
słownych szczelinach wypełnionych farbą
nie do wymycia przez spokojne deszcze.
Mój wieczór autorski w Gdańsku - 11 stycznia
ZAPRASZAM!!!
"Madafakafares" najeżdża Gdańsk!
niedziela, 11 stycznia, g. 17.00
Świetlica w Rybnym, Gdańsk Oliwa, ul. Opata Jacka Rybińskiego 25
wtorek, 23 grudnia 2014
poniedziałek, 22 grudnia 2014
Bluzg przez zaciśnięte zęby czyli recenzja "Madafakafares" w "GW"
Cieszy z poniedziałku - zwłaszcza recenzja
TU KLIKAĆ: Recenzja w "GW"
a tu czytać
------------------
Cały tekst: http://radom.gazeta.pl/radom/1,48201,17168981,_Madafakafares__Podlipniaka__Bluzg_przez_zacisniete.html#ixzz3McIKZXh4
TU KLIKAĆ: Recenzja w "GW"
a tu czytać
------------------
"Madafakafares" Podlipniaka. Bluzg przez zaciśnięte zęby
Katarzyna M. Wiśniewska
Nowy tom wierszy Pawła Podlipniaka to nie jest lektura na święta. To, moim zdaniem, najmocniejszy zbiór poety, który "nie ma w sobie wiary, nie ma w sobie niczego, co mogłoby przetrwać ciut dłużej niż piosenka w komercyjnym radiu".
Na okładce mały chłopiec z białą opaską na ręku, biega w pyle lub deszczu. Zdjęcie jest czarno-białe, może dlatego dziecko na pierwszym planie wydaje się brać udział w jakimś obłąkanym tańcu? Podlipniak zdradził mi w prywatnej rozmowie, że to Open'er, chłopiec biega w kółko. Autorem zdjęcia jest Radosław Kobierski, który ponoć ma talent do fotografowania zwykłych rzeczy tak, by były przesiąknięte niepokojem.
Tytuł. "Madafakafares". Powstał z połączenia wulgarnego określenia "mathafucker" [czyt. madafaka] z hebrajskim zwrotem "mane tekel fares", czyli "policzone, zważone, podzielone".
Tytułowego słowa używa pułkownik w wierszu "E-120". Ponieważ jesteśmy w pierwszej części tomu, zatytułowanej "Kantyczka dla Kurtza", wiemy już, o kogo chodzi. Podlipniak opowiedział mi, że pisząc ten wiersz, myślał o połączeniu pewnego rodzaju bezradności wobec zła, przekonania o nieuchronności z jednoczesnym protestem, bluzgiem przez zaciśnięte zęby.
Poeta nie może spać, budzi się w godzinie wilka i jakby nie mógł pozbyć się z głowy głosów, spod powiek obrazów uwierających jak ziarnka piasku, więc pisze. Opowiada nam o rzeczach wstrząsających jak przestrzelona czaszka, podpalony kot, ptaki z wydłubanymi dla zabawy oczami. Zabiera nas w podróż do jądra ciemności, którą nosi w sobie człowiek: zdolny, do wszystkiego.
"Chcę wydrzeć z siebie wilka" - pisze Podlipniak i trzeba mu wierzyć.
Autor odwołuje się do naszej wrażliwości, wiedzy historycznej, nawiązuje do wielu motywów z filmu, literatury, sztuki, filozofii, religii.
To nie są wiersze na święta, które kojarzą się z miłością, ciepłem, bezpieczeństwem. Podlipniak mówi bowiem o ciemnej stronie ludzkiej natury, o "niewłaściwej stronie Alicji".
Jednym z najbardziej poruszających wierszy z zbiorze jest wg mnie "Wiersz na zakończenie czasu", w absolutnej czołówce umieszczam też "Walijskie wieloryby [wiersz podróżny]" i "Śmierć Debbie Harry".
"(...) umywam ręce. to podobno na chwilę pomaga./potem kropka zgasi resztę. przemówi biel." - tak kończy się wiersz "Potrzask/zatrzask" z epilogu tomu. Mam nadzieję, że Podlipniak jeszcze nie raz przemówi do nas dobrym-brzydkim wersem.
Tomik "Madafakafares" wydała Galeria Literacka przy Galerii Sztuki Współczesnej Biuro Wystaw Artystycznych w Olkuszu.
Wiersze będzie można kupić w księgarni Sonet i Księgarni Literackiej im. W. Gombrowicza.
Tytuł. "Madafakafares". Powstał z połączenia wulgarnego określenia "mathafucker" [czyt. madafaka] z hebrajskim zwrotem "mane tekel fares", czyli "policzone, zważone, podzielone".
Tytułowego słowa używa pułkownik w wierszu "E-120". Ponieważ jesteśmy w pierwszej części tomu, zatytułowanej "Kantyczka dla Kurtza", wiemy już, o kogo chodzi. Podlipniak opowiedział mi, że pisząc ten wiersz, myślał o połączeniu pewnego rodzaju bezradności wobec zła, przekonania o nieuchronności z jednoczesnym protestem, bluzgiem przez zaciśnięte zęby.
Poeta nie może spać, budzi się w godzinie wilka i jakby nie mógł pozbyć się z głowy głosów, spod powiek obrazów uwierających jak ziarnka piasku, więc pisze. Opowiada nam o rzeczach wstrząsających jak przestrzelona czaszka, podpalony kot, ptaki z wydłubanymi dla zabawy oczami. Zabiera nas w podróż do jądra ciemności, którą nosi w sobie człowiek: zdolny, do wszystkiego.
"Chcę wydrzeć z siebie wilka" - pisze Podlipniak i trzeba mu wierzyć.
Autor odwołuje się do naszej wrażliwości, wiedzy historycznej, nawiązuje do wielu motywów z filmu, literatury, sztuki, filozofii, religii.
To nie są wiersze na święta, które kojarzą się z miłością, ciepłem, bezpieczeństwem. Podlipniak mówi bowiem o ciemnej stronie ludzkiej natury, o "niewłaściwej stronie Alicji".
Jednym z najbardziej poruszających wierszy z zbiorze jest wg mnie "Wiersz na zakończenie czasu", w absolutnej czołówce umieszczam też "Walijskie wieloryby [wiersz podróżny]" i "Śmierć Debbie Harry".
"(...) umywam ręce. to podobno na chwilę pomaga./potem kropka zgasi resztę. przemówi biel." - tak kończy się wiersz "Potrzask/zatrzask" z epilogu tomu. Mam nadzieję, że Podlipniak jeszcze nie raz przemówi do nas dobrym-brzydkim wersem.
Tomik "Madafakafares" wydała Galeria Literacka przy Galerii Sztuki Współczesnej Biuro Wystaw Artystycznych w Olkuszu.
Wiersze będzie można kupić w księgarni Sonet i Księgarni Literackiej im. W. Gombrowicza.
Cały tekst: http://radom.gazeta.pl/radom/1,48201,17168981,_Madafakafares__Podlipniaka__Bluzg_przez_zacisniete.html#ixzz3McIKZXh4
Subskrybuj:
Posty (Atom)









