Z tym krajem łączy mnie już tylko grawitacja

Κομνηνός Κασταμόνου

Ἰδοὺ ὁ ἄνθρωπος


Tomiki Aubade Triste i Karmageddon dostępne w księgarniach:
"Sonet", Żeromskiego 27, Radom
"Księgarnia Literacka im Witolda Gombrowicza", Żeromskiego 83, Radom
"Tarabuk" ul. Browarna 6,Warszawa
"Czuły Barbarzyńca", ul. Dobra 31, Warszawa
także internetowo


http://sklep.danmar.waw.pl/?4,karmageddon-pawel-podlipniak

http://ksiegarniagombrowicza.osdw.pl/


niedziela, 5 sierpnia 2012

Jeno wyjmij mi z tych oczu szkło bolesne



Campus di Fiori


Płomień zza muru przeskoczył do gapiów.
Zanim ich skurczył do rozmiaru pięści,
zerwał z łańcuchów lotne foteliki.

Przez chwilę zabrzmiał śpiew w ognistym gąszczu,
że jeszcze coś tam nie zginęło, potem
sukienki poszły prosto za chłopcami
poprzez studzienki kopane głęboko.

I może jeszcze ktoś obliże palce
z cukrowej waty, czekając na morał,
na słowo, które wznieci iskrę buntu.
Kalifornijski kampus wchłonie każdą
bzdurę. Pięć minut - to trwanie nagłówka.

Dość by zapomnieć, dość by się przeżegnać.

poniedziałek, 30 lipca 2012

O siódmej rano, w tak piękny poranek, zanim przechyli się nad krawędzią i spadnie



Hindenburg i dalej


It is a pleasure to burn. It is special to see things eaten,
to see things blackened and changed.
Ray Bradbury Fahrenheit 451


nad głowami sterowce pękają jak wiśnie.
wrze w nich soczyście wodór i zamienia żebra
z metalu w kruche tiule, a ogień wytrawia
nowe ściegi wśród nitów. atlantyk to mrzonka
wzdymająca się w obłok przesiąknięty sadzą.

cienie podróżnych więdną z każdą falą ciepła 
oczyszczane przez światło, które wydobywa
spomiędzy rzędów krzeseł nowe porcje złota.
ważny jest tylko dystans, może kilka newsów
wyczytanych w broszurze (o topnieniu słońca).   

jesteśmy papierowi i wzrok nam odbiera
przemożna chęć odlotu ponad granicami.  
gorący sok wiśniowy z poparzonych palców
zliżemy po cichutku, bo słodycz jest bólem.
milczy zlepiona z ciałem, szukając przestrzeni.    

środa, 25 lipca 2012

Karmageddon, Here We Come

Z dużą przyjemnością i z niewielkim  opóźnieniem oznajmiam, że nakładem Salonu Literackiego ukazał się mój drugi tomik "Karmageddon. Zapraszam do nabywania i lektury.
Pod obrazkiem wiersz, z którego pochodzi tytuł całego tomiku. 



Bierzmowanie. Cabo Canaveral


Wielki jest płacz dziecka unoszący się nad snem
Radosław Wiśniewski Chrzest. Przylądek Esperanza


Wystrzelamy w niebo, burząc nadzieję na sen,
który nie skończy się płaczem. Ścina nas wiara
w kolejny dzień i szczęśliwe zakończenie
marnie oswojonego dzieciństwa. Karmageddon.

I co z tego, że mozolnie stajemy na puentach,
by dotknąć i zatrzymać? W dolinie płynie
żywa ochra i barwi nam twarze słonecznym
widzimisię. Potem odbiera wszystko.

Orbita stygnie z godziny na godzinę. Spadamy
z niej wprost we włosy roześmianych kobiet.
Mam coraz większą chęć, by napełnić usta ziemią,
a potem zaszyć. Zanim wzejdzie wrzask jak kłącze,

mój cyklament.

wtorek, 17 lipca 2012

Pozwalam wam układać pleśniejące wzgórza z książek opodal miejsc, które znałem



Poalicja


Alicja pełna piasku kołysze się wolno
jak czapla purpurowa nad brzegiem bagniska.
Deszcz ją przesiewa między korzeniami roślin,
wyczesując paliczki i większe fragmenty.

Każdy z nich opowiada osobną historię:
o zebrach skrytych między rzędami jabłoni,  
czy brudnych fotografiach, które pastor robił   
trzem dziewczynkom na łódce przy Szalonym Moście,   

lustrzanej pannie z nożem oraz komu pięknie
szumi kot zakopany pod krzakiem jaśminu.
A gdy skończy bajdurzyć, zanurza się w mroku
i nie wychodzi stamtąd do nadejścia zbawcy.

Alicja się kołysze i szeleści sucho,
jak łamigłówka z maku. Nawet mały fragment
może skaleczyć do krwi. Zanim ją ułożysz 
do snu wietrznego, ziemia zgasi wzrok i oddech.

czwartek, 12 lipca 2012

Trzeba uważać - źle słychać krzyki, kiedy jest się pod wodą.


Roundup


Wszystkim mniejszym, domowym bogom
zbierze się na płacz
W.H. Auden Atlantyda


gdy moja piękna głowa potoczy się nisko
(poszukując korzenia, który wbił się w zimę
jak brudny śnieg w pobocze zapomnianej drogi),
to nawet na sekundę nie zadrży jej warga,
bo po co płakać, kiedy pozostanie tylko
grudka soli czy zaciek na szorstkim policzku.

i potoczy się nisko, i potoczy pięknie
z otwartymi oczami, wypatrując cienia,
który zaciera nasze kontury na mokrym
asfalcie albo wrzuca w rzekę coś ulotnie
zgrabnego i odbiera słowom pożegnania
resztki sensu, a nawet zdawkowego ciepła.