Z tym krajem łączy mnie już tylko grawitacja

Κομνηνός Κασταμόνου

Ἰδοὺ ὁ ἄνθρωπος


Tomiki Aubade Triste i Karmageddon dostępne w księgarniach:
"Sonet", Żeromskiego 27, Radom
"Księgarnia Literacka im Witolda Gombrowicza", Żeromskiego 83, Radom
"Tarabuk" ul. Browarna 6,Warszawa
"Czuły Barbarzyńca", ul. Dobra 31, Warszawa
także internetowo


http://sklep.danmar.waw.pl/?4,karmageddon-pawel-podlipniak

http://ksiegarniagombrowicza.osdw.pl/


czwartek, 5 maja 2011

When doves cry


12 skończonych piękności


Dwanaście synogarlic na gotyckich przęsłach,
jak dwanaście anielic, boskich apostolic,
z uporem czyści pióra , które raz niebiesko
a raz zielono błyszczą w świetle przecedzonym
przez szkliste sito - witraż, słodkie twarze świętych.

Dwanaście jest odcieni, dwunastu kolorów,  
kolor niby kolaska z madonnami bryka
po posadzkach i ławkach, wstęgach feretronów,
gdy zerwie się znienacka, w lot, apostolica,
wtedy drży w huku skrzydeł wnętrze wyścielone
ciszą (materia ciszy jest  miękkobłękitna).

Dwanaście feretronów – a z nich Pantokrator
nie wiadomo czy gniewny, czy bosko znudzony,
marszczy brew, okiem łypie, kiedy nazbyt łatwo
anielice psotnice pod gotyckie sploty
żeber sklepienia skaczą, potem zastygając
w kulki puchu - dwanaście skończonych piękności.

wtorek, 3 maja 2011

20. Złoty Syfon rozstrzygnięty!

WERDYKT JURY 20 KONKURSU LITERACKIEGO
O LAUR CZYLI ZŁOTY SYFON STOWARZYSZENIA ŻYWYCH POETÓW
/BRZEG


Jury 20 Konkursu literackiego o laur czyli Złoty Syfon Stowarzyszenia Żywych Poetów, Brzeg 2010 w składzie: Dariusz Adamowski, Paweł Podlipniak i Radosław Wiśniewski po zapoznaniu się ze wszystkim nadesłanymi zestawami oraz po długich zdalnych i wirtualnych obradach ogłasza, że w roku 2011 nagrody otrzymują następujące wiersze, godła i osoby:

I nagrodę przyznano za zestaw wierszy opatrzony godłem "nieczysta kartka" pod którym okazała się ukrywać Anna Kalina Modrakis z Rumi
II nagrodę przyznano za zestaw wierszy opatrzony godłem "abecede" pod którym okazała się ukrywać Teresa Radziewicz z Juchnowca Górnego
III nagrodę przyznano za zestaw wierszy opatrzony godłem "tabliczka gorzkiej czekolady" pod którym okazała się ukrywać Natalia Zalesińska z Katowic
Nagrody będą miały wymiar finansowy, rzeczowy, moralny i duchowy.

Przyznano też równorzędne wyróżnienia zestawom opatrzonym godłami:
"Przypadkowy Błysk" czyli Rafałowi Baronowi
"Kot mówi" czyli Arturowi Wodarskiemu
"Dybuk" czyli Mirosławowi Mrozkowi
"tancbuda" czyli Piotrowi Zawadzkiemu
"Zapasy" czyli Ewelinie Kuśce
"Bop vocals" czyli Idzie Sieciechowicz
Wyróżnienia będą miały postać podobną do nagród acz w skromniejszym wymiarze
Brzeg 2.05.2011

piątek, 29 kwietnia 2011

Tylko słońce wydawało się dalej dobre



Huśtawki VII


Skoro ugrzęźli w dzieciństwie, za pół
wieku odnajdą się w domu sieroctwa oblizując
łyżeczkę, słodką jak pył na obliczu pełni.
Piotr Gajda Alea iacta est



tracimy trop jak charty, gdy goni nas wiosna
wydmuchujemy w kosmos resztki dymu
z przepełnionych uli, pod spodem jest
smutna prawda o zgubionych chłopcach
i głos, który czule szepcze – Piotrusiu  
chcesz jeszcze polizać łyżeczkę?

na łyżeczkę się nie da, bo plecy są murem,
który nas wciąż odcina od straconych krain,
kolejnych bitew przegrywanych z odbiciami
w lustrach, gdy ranne ostrze prosi, żeby zdrapać
twarze, odnaleźć w sobie resztki zdrowej
tkanki – Wendy zjesz troszeczkę?

to, w czym ugrzęźliśmy skarbie, śmierdzi
na kilometr i już nieważne, gdzie tkwi Hak
lub haczyk. sznur dopasujesz łatwo, a ostatnie
słowo ma wiatr – zatrze ślady naszych pojazdów
w księżycowym pyle. obrócimy się szybko w dół,
ku ziemi. przetrąceni ojcowie przetrąconych dzieci. 





     



   







piątek, 22 kwietnia 2011

I ktokolwiek mi powie, że byłeś, nie uwierzę




Słodkie żale


to nie jest baśń okrutna
nie jest i zapowiedź
tego co się rozleje cieniem
między jest i będzie
rytuał odnawiany
w klepanych formułkach
echem płaskim się niesie
wyżej wznieście cieśle
strop i niech zagra pod belką powietrze

aktor stajnię opuścił
w trzy miesiące dojrzał
w trzydzieści i trzy lata
zgorzkniał, octem nasiąkł
wie jak zamienić wodę
i krew w cienkie wino
omne trinum perfectum
i wciąż niesie ciężar
tego co nie jest jego
lecz dostał na drogę
krzyżyk od nas i słowa
więc niech idzie z bogiem

werble grają na finał tego przedstawienia
(kaszel, szept i szuranie świetnie je udają)
nie ma w tym zaskoczenia, ani krztyny magii
żadnych białych gołębic nie będzie z rękawa
krzyż jest zasłonięty
aktor już się wspina
nadchodzi czas na kommos
rozdarta kurtyna

tych z pierwszych-lepszych ławek nie uciszy nawet
krew co poleci na nich z podmuchem powietrza
słodki pył ze strzępkami anielskiego pierza
strofer już intonuje krzepko gorzkie żale

exodos da gawiedzi do odejścia sygnał
hurma rusza do domów (i ślepy by trafił)
a nam do tańca zagrają serafy
o szarych smutnych twarzach i żelaznych skrzydłach

wtorek, 19 kwietnia 2011

Tylko jeden pod lasem rozbrzmiewał dźwięk




Przebiśnieg


spadła zima, nieśpieszna, nieśmiertelna, gładka.
nie było pod nią  widać dokąd cieknie szosa.
prowadziłaś mnie prawie biegiem od przystanku
do przystanku. ostatni pekaes odjechał.
las gromadził się wokół, śnieg nasiąkał ciemnym.

wędrowaliśmy z trudem w koleinach, śladach
tych, którzy już zdążyli do świąt i do świateł.
okna lśniły jak głodne ślepia, gdy podchodził
nas szron. synku nie moknij, nie moknij - prosiłaś
-  zesztywniejesz na mrozie i włożą cię w zimny

zielnik. wełna rękawic była taka szorstka.
tarłaś moje policzki mocno, aż łzawiły
oczy. widziałem tylko kłębki zmiętej waty,
za nimi zbłękitniałe cienie saren, wyżej
czaił się strach, zeszklone, martwe drobinki, szadź,

a lasy podawały nas sobie z ust do ust.
nie połknęły, wypluły, tak jakby ktoś wziął je
na smycz i zdusił krzykiem. ostatnia zasadzka   
była za kępą głogów. wystrzeliło spod nóg
szarym bryzgiem kuropatw, zatrzasnęło w ciszy.

doszliśmy w ciepłe miejsca. to, co udawało
wtedy śmierć i tak przyszło po ciebie. z tamtej
zimy zostały tylko szorstkie rękawice,
kwiatek w zielniku, jakiś głód, podtekst i podśnieg.
teraz uczę się czytać z ruchu warg i śniegu.

czwartek, 14 kwietnia 2011

Gdzie jest Było?






małe nadzieje, ręce szarpiące guziki

wszystkie dalsze podróże oznaczają teraz
wywoływanie zgasłych iskier i świetlików
lub zmywanie talerzy po zmarłych krewniakach,
lizanie ran zbyt krótkim językiem nim wchłonie
mnie odcień porcelany wtopionej w omszały
piaskowiec. podtekst prawie seksualny (pociąg
wtoczy się w tunel, koła poturkocą, mosty
wygną się rzekom – zabawnie, na przekór),
który nadaje jeździe kierunek do ciebie.

wszystkie dalsze podróże oznaczają tylko
gorycz utraty złudzeń, że jest jakaś wiosna,
co pomieści adresy (tam kiedyś trafiały
małe nadzieje, ręce szarpiące guziki
twoich bluzek i haftki staników) wpisane
w ciasne wnętrza notesów, wilgotne od śmiechu
(takiego z przygryzioną wargą, kiedy głowę
odrzucałaś do tyłu, by mnie nie poparzyć
oddechem). został okład z plasterka cytryny.