Z tym krajem łączy mnie już tylko grawitacja
Κομνηνός Κασταμόνου
Ἰδοὺ ὁ ἄνθρωπος
Tomiki Aubade Triste i Karmageddon dostępne w księgarniach:
"Sonet", Żeromskiego 27, Radom
"Księgarnia Literacka im Witolda Gombrowicza", Żeromskiego 83, Radom
"Tarabuk" ul. Browarna 6,Warszawa
"Czuły Barbarzyńca", ul. Dobra 31, Warszawa
także internetowo
poniedziałek, 21 maja 2018
Jak upolować Pamuka :) - targi, targi i po targach
"Pierwszą nauką, jaką dała mi szkoła, było to, że niektórzy są głupi. Drugą - że inni mogą być znacznie głupsi." Orhan Pamuk. Stambuł. Wspomnienia i miasto.
sobota, 28 kwietnia 2018
sobota, 31 marca 2018
A ci, co nieśli gwoździe, spóźnili się trochę
lubię ten mój wiersz :) wielkanocny
A ci, co nieśli gwoździe, spóźnili się trochę
I
A ci, co nieśli gwoździe, spóźnili się trochę.
Tłum zgęstniał napowietrznie, straże dzielą ścieżki,
spychając ciała gapiów przesiąknięte potem
(patrz: zaraz tutaj przyjdzie, potem będą nieśli
stipes, bo dla skazańca jest trochę przyciężki),
przekupnie przekrzykują gwar „tu słodkie figi,
winogrona, daktyle, siekane orzeszki”
obok znowu dzieciarnia raźno kręci frygi,
podpłomyki się pieką, palenisko dymi,
kot przemyka w cień chłodny posuwistym krokiem,
skwar, handlarz drobiu pluje pestką z dyni
w koguta, który w klatce dopadł właśnie kwokę
(„jajek z tego nie będzie, nie na harce pora”),
w słońcu mętnieją łuski ryb prosto z jeziora.
II
W słońcu mętnieją łuski ryb prosto z jeziora,
karpie, wyborne sumy i świeżutkie brzany,
szarpie ostro postronkiem wychudzona koza
– „weź to bydlę, bo zaraz przewróci stragany”
krzyczy handlarz, za chwilę lecą z trzaskiem dzbany
i kosze pełne ozdób, tkanin zwiewnych bele,
rzemyki od sandałów i perskie dywany
– towar za tysiąc szekli na ziemi się ściele,
już złapali za kije, krew się w żyłach grzeje
krzyk w gardłach rośnie dźwiękiem lekko przykurzonym,
padły pierwsze przekleństwa, rzucono kamienie,
gdy miedzianym jękiem wszystko przytłoczyły trąby.
Tłum na kordon napiera, trzeszczą w ścisku żebra
skazaniec wraz z asystą w podróż się wybiera.
III
Skazaniec wraz z asystą w podróż się wybiera
(czy jest chociaż przystojny, powiedz, czy go widzisz
– ciekawska z tyłu tłumu głośno się wydziera),
wszyscy chcą bliżej, tłoczniej, nikt już się nie wstydzi,
pchają, jęczą i suną, jakby wzięci w tryby
zapachu krwi, amoku, niewzruszony wcale
odbija ludzką falę straży kordon sztywny,
konwój w ostatnią drogę przesuwa się dalej.
Już ci o słabszych łokciach gdzieś z tyłu zostali,
złodzieje umykają, niosąc pełne mieszki
w zupełnym rozgardiaszu sprawnie urzezane,
pobity handlarz zbiera z ziemi garnków resztki
(zgięty za brzuch się trzyma, zanosząc się szlochem).
A ci, co nieśli gwoździe, spóźnili się trochę.
piątek, 30 marca 2018
wtorek, 13 lutego 2018
Gojenie, gnojenie, Bolska
Napisany prawie 8 miesięcy temu - zanim szambo wybiło, zanim znów w Przedmurzu zagrały chochoły.
Polowanie na zęby
[Goya się budzi mieście R.]
Baronowi ad vocem
za bardzo rozdrapałem zwiędłą rzeczywistość
i wiersz nie chce się goić, sączy niczym rana
ropiejąca od smutku – spod spodu wyłazi
zabrudzona podszewka, a na niej odciski
butów ludzi, co przeszli w kojącą niepamięć.
wiersz nie chce się
goić, a w domu głuchego
na próżno szukać dźwięków – to czysty realizm
zakuwany o świcie w dozę pesymizmu
od kiedy rządzi tutaj, na mocy kaprysów,
karzełek w oślej skórze jadący na
kocie.
wiersz znów nie chce
się goić. wiersz wciąż szuka żyda
na każdej stronie świata, gdzie podłość i zawiść
wydrapuje stalówką zakażone blizny
– więc już tylko zaciskam pościerane zęby
z nadzieją, że nie stracę ich po celnym ciosie
na rogu mej ulicy w dniu wielkiego święta,
gdy głupota z głupotą wymienią poglądy.
czerwiec 2017
niedziela, 28 stycznia 2018
czwartek, 18 stycznia 2018
Subskrybuj:
Posty (Atom)






