Z tym krajem łączy mnie już tylko grawitacja

Κομνηνός Κασταμόνου

Ἰδοὺ ὁ ἄνθρωπος


Tomiki Aubade Triste i Karmageddon dostępne w księgarniach:
"Sonet", Żeromskiego 27, Radom
"Księgarnia Literacka im Witolda Gombrowicza", Żeromskiego 83, Radom
"Tarabuk" ul. Browarna 6,Warszawa
"Czuły Barbarzyńca", ul. Dobra 31, Warszawa
także internetowo


http://sklep.danmar.waw.pl/?4,karmageddon-pawel-podlipniak

http://ksiegarniagombrowicza.osdw.pl/


poniedziałek, 14 lipca 2014

Write sins - not tragedies




Pizza z Pizarro



pierwsze lata konkwisty: zajęliśmy słońce,
po nim kolejne miejsca na najwyższych półkach
naszej małej lodówki. ot, stabilizacja,
kiedy pod folią szynka z czasem się zieleni,
dobrze zmrożona wódka zastępuje serce,
a przecier z pomidorów zagra krewkość uczuć
(w końcu podobny kolor i tak samo trudno
doprać potem ubrania potencjalnych ofiar).

dalszy podbój wstrzymało doniosłe odkrycie,
że właściwie jesteśmy na wszelki wypadek,
wciąż pilnując kolejki dla lepszych gierojów
lub hojniej pozbawionych przez matkę naturę
niepotrzebnych skrupułów w imię erystyki
oraz świętej mimikry. wkrótce przez brak ruchu  
pokryliśmy się futrem z wszędobylskiej pleśni
wśród resztek capricciosy na szkle etażerki.

nie mieliśmy czułości, nigdy jej nie było,
a jedynie pragnienie, by się w nocy nie bać
i obracać przychylne, nie-niebieskie ciała
w akcie rozsiania genów, biorąc dobry przykład
od bogów wszechmogących i tych mniejmogących,
lecz przyrodzona kruchość wciąż nas skazywała
na zupełną porażkę. choć prorok nam śpiewał: 
kiedy nic nie masz, nie masz i nic do stracenia


i nie obrastasz pleśnią, tocząc się przez czas.  

------------------

Oh, well imagine,
As I'm pacing the pews in a church corridor,
And I can't help but to hear,
No, I can't help but to hear an exchanging of words,

What a beautiful wedding,
What a beautiful wedding,
Says a bridesmaid to a waiter,
Oh yes, but what a shame,
What a shame the poor groom's bride is a whore,

[Chorus:]
I chime in with a,
"Haven't you people ever heard of closing the goddamn door?"
No, it's much better to face these kinds of things,
With a sense of poise and rationality.

I chime in,
"Haven't you people ever heard of, closing the goddamn door?"
No, it's much better to face these kinds of things,
With a sense of,
[...]


poniedziałek, 7 lipca 2014

Elegia na śmierć wszystkich małych bogów


Było już, ale potrzeba chwili 


Wiersz na zakończenie czasu


do czego się modlić, jeśli nie ma wróbli?
skoro poznikały całkiem bez przyczyny,
pozostaje czekać na kolejne pustki
i dni bez okruchów sypanych na beton.

gdzie i kiedy odeszły, kto będzie następny?
może ja, bo ta wiosna tak słabo się trzyma
mojej głowy i jakoś nie potrafię myśleć    
nad ranem nie o tobie, a każdy zaimek

wydaje się bezwzględny i wskazuje tylko
na dziwnie próżne miejsce ukryte za mostkiem,
pragnące się napełnić czymś innym niż smutek
z powodu zaginięcia pospolitych ptaków,

co odeszły chyba bez jasnej przyczyny,
skowytu czy huku, zostawiając resztki
chleba na chodniku, zwykłą nieobecność,
która jest straszniejsza od zagłady świata.



piątek, 4 lipca 2014

Father can you hear me? How have I let you down?




Raster



o, Sylwio, nastawił na mnie wnyki
na kretonowych polach w drobną kratkę
Hałyna Kruk Dо Sylwii Plath



na kretonowych łąkach, moja droga Sylwio,
na polach w drobną kratkę, moja śliczna Anno 
umieramy zazwyczaj –  tak najlepsze brzmienie
uzyskuje dopełniacz: ludzka obliczalność.

bo rym w wierszu nieważny, niby w oku jaskra,
skoro niedowidzenie jest lepszą gwarancją
zejścia w obłoku dymu w przytulnym garażu
lub w kuchni, piękna Sylwio, poetyczna Anno,

gdyż życie w łuk cisowy samo się wygina,
a wtedy śmierć to banał – przychodzi zbyt szybko 
na koniuszku języka wraz z ostatnim zdaniem,
nitką z ręcznika  – Anno, kroplą whisky – Sylwio.

jest kratka na kretonie i księżyc złachany,
symbol odarty z blasku za dnia wredną tintą,
a wtedy krew to farba, zaś życie to raster
co nas punktuje, Anno, i przesiewa – Sylwio.

---------------------------------

Jestem gender na wakacje

Mój wiersz na "Łasko, łasa łasiczko" na Śląska Strefa Gender

LINK


piątek, 13 czerwca 2014

Moje wiersze znów we "Frazie"

Trzy wiersze w najnowszej "Frazie" (1-2/2014) plus coś o moim pisaniu w zamieszczonym tam omówieniu IX edycji Konkursu im. K.Ratonia.



wtorek, 10 czerwca 2014

Her mouth was an empty cut




Notredamus



Kerouakowi

1
o nasza pani od ostatniej blizny
co składasz ręce do pustej modlitwy
a syn już wisi zaczepiony w niebie
na palcu ojca który ma nas wszędzie
tylko nie w miejscach gdzie mu palą świece
i bierze siłą zamiast pod opiekę
podkłada bomby pluskwy milenijne
zmienia oblicza łatwo tak jak imię
jest solą czarną od zmielonej ziemi
od prochów zmarłych na cholerę dzieci
upchniętych w beczkach niby korniszony
o módl się pani za nas poranionych
przez twoje ściegi na prawym policzku 
i zszyte usta co tak wąsko milczą

2
i pani miłość – rana postrzałowa
kończy ją dziura i dziura zaczyna
pomiędzy nimi ukryty jest czyściec
lub most brookliński croissanty w bistrze
do kawy pitej z przygodną dziewczyną
i pani miłość – obolała głowa
od nader szybkich wahadłowych ruchów
co oprócz cierni dźwignęła zbyt wiele
o jedno canto albo stację w piekle
z olbrzymim kłębem pociągniętych drutów
i pani miłość ­– bosko zasklepiona
blizna po cięciu czy włożeniu palców
przez podglądaczy lub fanów fistingu
z internetowych urodzajnych witryn
kiedy brakuje czasu niedowiarkom

  
3
czarna nowenno z uśpionym anczelem
co niby czynel w mleku pobrzękuje   
wtedy ze strachu każdy wers bieleje
i wspak się czyta i pisze nieufnie
gdyż nie ma wiary w niegdysiejsze słowa
stare przymierza nowe testamenty
bo ciąży na nich monachijska klątwa
wydrukowana w przedostatnim kręgu 

czarna nowenno z kolejowej rampy
co pachnie strachem wiezionych w nieznane
przy której grali dziarscy muzykanci
schody do nieba pomieszane z brahmsem
gdy na ich głowy kapłan sypał resztki
zgniłych opłatków wypiekanych z brukwi
przez ludzi w paski pod komendą bestii 

czarna nowenno – w pół dźwięku się utnij

---------------------------

i bonusik słowno - muzyczny

"Coma White"

There's something cold and blank behind her smile
She's standing on an overpass
In her miracle mile

[Pre-chorus:]
"You were from a perfect world
A world that threw me away today
Today to run away"

[Chorus:]
A pill to make you numb
A pill to make you dumb
A pill to make you anybody else
But all the drugs in this world
Won't save her from herself

Her mouth was an empty cut
And she was waiting to fall
Just bleeding like a polaroid that
Lost all her dolls



wtorek, 20 maja 2014

Człowiek z granitu - moje wiersze na stronie fundacja-karpowicz.org

Znalazłem się w finale konkursu "O granitową strzałę" w Strzelinie. Z tej okazji kilka wierszy na stronie fundacja-karpowicz.org.



A TU LINK

LINK