Z tym krajem łączy mnie już tylko grawitacja

Κομνηνός Κασταμόνου

Ἰδοὺ ὁ ἄνθρωπος


Tomiki Aubade Triste i Karmageddon dostępne w księgarniach:
"Sonet", Żeromskiego 27, Radom
"Księgarnia Literacka im Witolda Gombrowicza", Żeromskiego 83, Radom
"Tarabuk" ul. Browarna 6,Warszawa
"Czuły Barbarzyńca", ul. Dobra 31, Warszawa
także internetowo


http://sklep.danmar.waw.pl/?4,karmageddon-pawel-podlipniak

http://ksiegarniagombrowicza.osdw.pl/


czwartek, 8 listopada 2012

You taught me language, and my profit on't Is, I know how to curse






Lupara [a tergo lupi]




Chcę wydrzeć z siebie wilka, bo zostawia wszędzie
 fragmenty szorstkiej sierści i krople posoki,
 kładzie pod twoim oknem, rozpoczyna koncert,
 a niebo śni się łatwo, jak przetarty worek,
 z którego cieknie ziarno, spadając na drogę. 

 Chcę wydrzeć z siebie wilka, co nie jada z ręki
 i nie szykuje mrozom powitania solą,
 chleb zachowując skrzętnie dla spóźnionych gości
 - kiedy wreszcie nadejdą, zima cicho pęknie,
 spocznie pomiędzy krami do kolejnej bieli.

 Chcę wydrzeć z siebie wilka, żeby padł od razu,
 zamiast męczyć się długo i brudzić skowytem
 jasny kawałek nici, spinającej brzegi
 oczu zaszytych w lesie, gdzie mogę bezkarnie
 zginąć z własnego życia. Być bez odpowiedzi.
  


Gdańsk na dwa takty


piątek, 2 listopada 2012

Ucz się ze swoich snów, czego ci brakuje





Kaliban [milczenie to dojrzałość]



Jeżeli cię zapłodnię, to urodzisz dziecko
o popielatej skórze i z dwoma głowami,
szczekające wyłącznie w wymarłych językach,
niby nic i o niczym mówiące zwierciadło.
Trzeba je będzie uśpić, zanim nas przetrawi,
wydłubie sobie z uszu niby woskowinę.

Może nas nie rozerwie od razu na strzępy,
w końcu jesteśmy chyba z tej samej materii,
jednego ciała, które przekazuje dalej
zło dokładnie schowane między helisami.
To ciemne nas obwącha, w nozdrzach pozostanie
odrobina popiołu gorzkiego jak skowyt.

Dwie głowy, jedno ciało - jeżeli urodzisz,
to trzeba będzie zabić, zanim wzejdzie wilkiem
przed pierwszą pełnią, kiedy zapali się w szklankach
księżyc lub morze wyschnie bez żadnego żalu
zapylone przez piasek. Na nim postawimy
ostatnie chwiejne kroki wracając do miejsca,

gdzie nasze dni się kończą, a zaczyna cisza.


czwartek, 1 listopada 2012

Pan mnie wyłowił z sieci i obdarzył hasłem





RAI(D)


pan mnie wyłowił z sieci i obdarzył hasłem,
którego nie używam – nie dorosłem jeszcze
do słów niosących światło lub przynajmniej iskry.

jestem ssaczem. nie sieję i nie orzę w nodach, 
gdy śpią w bramach ognistych znudzeni strażnicy, 
a bit się niesie cicho w dwójkowej przestrzeni
i sypią bazy danych, ciemnieje materia
jak zapomniany placek w boskim piekarniku.

pan mnie obdarzył ciągiem alfanumerycznym,
nic nieznaczącą zbitką skrzywionych robali
– może kiedyś zasłużę na oryginalniejsze.

omega jest dla ślepców. dla otagowanych
pozostaje hosanna u pańskiego boku
i karuzela madonn rozproszonych składnie
w nadmiarowej macierzy niezależnych dysków
z krótkim czasem dostępu do zgubionych danych.

pan mnie obdarzy łaską, bym zyskał odporność
niezbędną do zapisu bez błędów lub grzechu,
i będę się radował kiedy na mnie ześle

swój boski emotikon z pionowym bananem.  
   






czwartek, 25 października 2012

Następny etap - "Madafakafares"

Tak sobie projektuję w głowie kolejny tomik. Mam już nawet dwie wstępne wersje okładki, które prezentuję poniżej, Najbardziej jednak rozbawił mnie komentarz tzw. przypadkowego przechodnia - ówże zerknąwszy na nie rzekł:  "Pesymistyczne jakieś takieś, coś się tam przewala."
Wymiękłem.



poniedziałek, 22 października 2012

Głodne, ruchliwe oko przebiega od pozy do pozy





Walijskie wieloryby [wiersz podróżny]




wydłubię z ciebie pestkę, a w to miejsce włożę
coś bezwstydnie miękkiego, żebyś mogła poczuć,
że trzęsie się i kołysze w hipnotycznym rytmie,
otwiera i zamyka – tak jak knebel usta

wydłubię z ciebie kolec, a w to miejsce wsadzę
coś niezwykle ciepłego, byś mogła zapomnieć
chłodne dworce i stukot pociągów co jadą
w miejsca zakażone przez ludzi bez dźwięku

wydłubię z ciebie drzazgę, żebyś mogła zlizać
kroplę, która popłynie po opuszkach palców
– między wargami utknie słony posmak nasion
z drzew złych wiadomości bezbrzemiennych w skutki

gdy wydłubię cię całą, jak śliwkę z polewy,
to będę patrzył cicho na śmierć w zawieszeniu
pomiędzy śpiącym ciałem a kolejnym krzykiem
na francuską nutę z mokrą magdalenką  

bezsensowną niby życie
i tytuł nad wierszem



czwartek, 18 października 2012

Karmageddon na Pradze


Zapraszam 
dziś
18 października 2012 r. o godzinie 18.00  
do Centrum Promocji Kultury Praga-Południe 
przy ul. Podskarbińskiej 2
w Warszawie

na mój wieczór autorski/ promocję tomiku "Karmageddon"