Z tym krajem łączy mnie już tylko grawitacja
Κομνηνός Κασταμόνου
Ἰδοὺ ὁ ἄνθρωπος
Tomiki Aubade Triste i Karmageddon dostępne w księgarniach:
"Sonet", Żeromskiego 27, Radom
"Księgarnia Literacka im Witolda Gombrowicza", Żeromskiego 83, Radom
"Tarabuk" ul. Browarna 6,Warszawa
"Czuły Barbarzyńca", ul. Dobra 31, Warszawa
także internetowo
czwartek, 4 października 2012
Raczej wchłaniając niż dając się chłonąć
Dzień nad zatoką
At low
tide like this how sheer the water is
Elizabeth Bishop The Bight
ryby chętnie wychodzą na brzeg, bo podobno
koniec świata już blisko i zaczną tym razem
„bez nas”. cała nadzieja w tych surowych słowach,
które spakują początek i koniec,
a potem wyślą w nieznanym kierunku – najdalej
od rzeczy.
tam, na słonej powierzchni, będą tonąć listy
niewysłane do ciebie, „niedotarte” do mnie,
pełne nieprzyzwoitych wyrazów współczucia
za brak wiary, że „miłość na pewno rozdzieli”
albo raczej rozedrze na strzępy w niedzielne
popołudnie.
jeśli ryby rozpoczną bez nas, nie zepsuje
ciszy żadne westchnienie, prośba, powitanie.
przecież potrzeba czasu, by wykształcić nowe
języki i wynaleźć słowa dla nazwania
rybich uczuć.
zapewne powielą kilka naszych pomyłek,
bo w końcu i w początku wszyscy mamy „może”.
środa, 3 października 2012
Bądź spokojna i pozwól, by ciemność zstąpiła na ciebie
Siódmy
pacierz sajgoński [szeptun]
He was just a word for me.
I did
not see the man in the name any more than you do.
Do you
see him? Do you see the story? Do you see anything?
Joseph
Conrad Heart of Darkness
wpatrzeni w wodę przez szczelinę dłoni
mierzymy rzeki ścięte niczym żółtko
i oczyszczamy rany ropiejące
w słońcu którego nie ma za wysoko
– zrzucił je ogier spłowiały od cwału
hjułiiiiii krzyczymy jak wściekłe chochliki
kiedy szepczący trąca palcem ciemność
w brzuchu nam brzęczy rój zbudzonych trzmieli
taszczących ciężkie łuski z półcalówek
nad oparami z ryżowego pola
nasz pan zamawia wszystkie dzienne sprawy
przyjmuje litość za drobną monetę
i każe wznosić ręce dzieci w stosy
by wszechmogący mógł zaszczepić wiernych
zsyłając na nich dioksyny lub fosfor
u wodopoju gdzie razem klęczymy
chłepcząc łapczywie każdy pański pomruk
język nam cierpnie od chłodnej słodyczy
i niebo tli się wolno jak opłatek
– przełknijmy ciało gorliwi do szczętu
wtorek, 25 września 2012
I powiesz oku tej obcej: bądź wodą!
Seine
możesz napisać głośno, że to już nie boli,
wsiąść w rzekę gdzieś pod mostem i popłynąć w zimno,
bo jutro się nie zdarzy, a noc nie powtórzy
pohukiwania liter w parkowych zaroślach.
możesz napisać prędko, gdyż pośpiech nadaje
posmak ważności sprawom, które z lękiem mijasz
– przed ciemną jutrznią będzie krótka lekcja wiary,
zanim pogaszą świece, zanim wzejdą sowy.
możesz napisać wierniej i bezradnie patrzeć,
jak uwolnione wersy pękają z hałasem,
pozbawiając cię strachu przed kolejną zimą.
przecież tak krótko bywasz – nic się nie wypełni.
możesz napisać celniej, lecz przecież celujesz
we własną głowę z broni marnego rażenia.
przypadkowe trafienie w źródło cichej wody
zaleje chłodem usta – idź i nie wrzeszcz więcej.
poniedziałek, 24 września 2012
Przed wieczorem autorskim - ćwiczenia poligonowe
20 września w radomskim klubie "Łaźnia" ćwiczyłem kondycję przed wieczorem autorskim zaplanowanym na 28 września w Warszawie. Przeczytałem jeden wiersz z "Aubade triste" , kilka z "Karmageddonu" i parę nowych "nietomikowych". Było miło, aczkolwiek moje wiersze na tle wierszy niektórych innych autorów wypadły z lekka hardkorowo.
Adrianowi dziekuję za zaproszenie do udziału.
Więcej zdjęć z wieczoru na stronie Kochanowskiego
Subskrybuj:
Posty (Atom)





























