Z tym krajem łączy mnie już tylko grawitacja

Κομνηνός Κασταμόνου

Ἰδοὺ ὁ ἄνθρωπος


Tomiki Aubade Triste i Karmageddon dostępne w księgarniach:
"Sonet", Żeromskiego 27, Radom
"Księgarnia Literacka im Witolda Gombrowicza", Żeromskiego 83, Radom
"Tarabuk" ul. Browarna 6,Warszawa
"Czuły Barbarzyńca", ul. Dobra 31, Warszawa
także internetowo


http://sklep.danmar.waw.pl/?4,karmageddon-pawel-podlipniak

http://ksiegarniagombrowicza.osdw.pl/


środa, 14 grudnia 2011

...and it was a gas



Śmierć Debbie Harry

oczywiście, tobie
E.A. Poe Beczka Amontillado


Za oknem grudzień, bramy domów stoją w ogniu.
Gęsi wyrżnięte (wyrok wykonała jesień).
Na miłość boską, Montresorze, lęk się kolebie
na rozstajnych drogach. A w śmietniku leży
strzaskane pudełko płyty
– w nim fotografia blondynki o twarzy anioła.

Można mieć szklane wnętrze i wahadło zamiast uczuć,
gaz w żyłach, który nie porusza pompy.
Życie to tylko przejęzyczenie, trujący podtytuł wiersza
napisanego z okazji Bożego Narodzenia.
Odwróć z odrazą kartkę, Montresorze
- głos blondynki utkwił niżej, wśród odpadków.  

Mocna jest cisza i rozchodzi się jak pleśń.
Nasze ulice wciąż za głębokie,
nogi za krótkie - więc utoniemy osobno . 
Śmierć nie ma wzwodu, Montresorze,
kiedy zatrzaskuje drzwi do śmietnika
– a w nim resztki anioła o twarzy blondynki. 


Wersja audio - interpretacja p. Wandy Szczypiorskiej

piątek, 9 grudnia 2011

Big Big Splash




Tumoral blues /repryza/


Chciałbym być sytym pieskiem i zatapiać zęby
w soczystych słowach, które nabrzmiały od znaczeń,
a zamiast demontażu słońc, układów planet
hodować w sobie stale czułość pod dotykiem
skóry delikatniejszej i bardziej bezbronnej
niż pocałunek – pierwszy lub ostatni – dziewczyny
poznanej nad jeziorem żartu. Ot, entropia.

Chciałbym być odbiornikiem nastrojonym czulej
na mikrofale. Taka częstotliwość wprawia  
nas w drżenie i rozgrzewa ciała nawet pod śniegiem.   
Kiedyś przecież wygasną piece, telefony
stracą zasięg, a piasek rzucany na suche
deski będzie jedynie aluzją do formy
obrotu ciał niebieskich lub kruchości bycia

wiernym.    




      

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Trudno powtórzyć te białe szarości. Nad ranem lepią się do niej słowa.



Warum

Emilowi Laine’owi


wróć do biegu do brzegu i potąd
 w giętki świat drukowanych metafor
 na manowce gdzie słowo za słowo
 wchodzi drzazgą wychodzi niełatwo
 razem z nerwem a na pewno z głową

 co się kryje za brzegiem za biegiem
 jaki biegun czy splot kropek kresek
 komunikat nadany pospiesznie
 i śmiech skryty w twojej prawej ręce
 nie krew woda czy papier w butelce

 ugnij nogi poczuj lot i wiersze

wtorek, 29 listopada 2011

I ty zostaniesz Indianinem /remanent/



Zawsze jeden porządek


Zostań wreszcie dzieckiem, nie zerkaj,
nie wychodź poza framugę. Tam świat
 za nim nie ma.

Był cień. Zanikł na chwilę, kiedy zaczęliśmy wplatać
między bajki okrawki anielskiego włosia,
złotka i słomki.

I pierwsze mleczne imiona –  wypadały
najszybciej. Kruszył je szkolny ład. Strzępił
pióropusze. Łamał łuki.

Cynober spłynął łatwo. Wyjrzały spod niego
blade twarze bezradne wobec gróźb
zaczajonych za framugą.

Nazywali to życiem, a my, siedząc w kręgu,
daremnie szukaliśmy duchów i ognia
w łupinach orzechów tartych o beton.

Łuszczyliśmy się razem z nimi.  
Bardziej brązowi niż zdradzone lata,
bezwzględnie przejrzali.

Chcieliśmy zostać dziećmi, a wybrał nas galop.
I to, co podcina fale. I to, co otwiera gardła
(jak wino, jak śpiew),

a potem długo milczy.