Z tym krajem łączy mnie już tylko grawitacja

Κομνηνός Κασταμόνου

Ἰδοὺ ὁ ἄνθρωπος


Tomiki Aubade Triste i Karmageddon dostępne w księgarniach:
"Sonet", Żeromskiego 27, Radom
"Księgarnia Literacka im Witolda Gombrowicza", Żeromskiego 83, Radom
"Tarabuk" ul. Browarna 6,Warszawa
"Czuły Barbarzyńca", ul. Dobra 31, Warszawa
także internetowo


http://sklep.danmar.waw.pl/?4,karmageddon-pawel-podlipniak

http://ksiegarniagombrowicza.osdw.pl/


wtorek, 12 kwietnia 2011

Who's got the match?



Fahrenheit radośnie


Las był punktem zapłonu. Migotały słońca.
Niżej wschodziła ziemia pełna szorstkiej trawy.
Kładliśmy się w milczeniu, wstawaliśmy z krzykiem.
Wiódł nas zapach i smak, ciała rozgrzewała
energia nieznana współczesnym badaczom.

W skupieniu ćwiczyliśmy martwe słowo zgorzeć,
wyrwane przemocą z kontekstu słownikom
-  bez początku, końca. A w głowach utkwiła
modlitwa o śmierć lżejszą nawet od dotyku.
Zrastała się z nami mocno - jak struna z melodią.   

Prosiłaś o oddech, chwytałaś za słowa,
jedno nie przestawaj otwierało nowe
miejsca, stare blizny. Sięgaliśmy głębiej,
poszukując pestki, a pod pestką drzewa,
na którym zawiśnie gniazdo wypełnione

brzękiem os. Jedyny bagaż  z tej podróży.     

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

A wszystkie podróże były...wymyślone



nieodwrót


śmierć nie jest wcale niczym ostatecznym
pomimo wszystkich mord jakie jej dorabiamy
ogonów doczepianych pinezkami do osłów
nic nie znaczy, bo sam koniec nie niesie znaczenia
winien jest początek, a koniec i tak będzie marny

śmierć jest plikiem zerowym, pustym bitem,
sygnałem, że taszczymy ze sobą bagaże,
których nikt nie odbierze, gdy zaśniemy
z naręczem niepotrzebnych rzeczy
zostaną tylko kwitki: odbierz, zapłać, zapłacz

umrzesz, dopiero się zacznie

niedziela, 10 kwietnia 2011

Subiektywna Lista Przebojów Poezji Współczesnej nr 24

N---1---1. Robert Miniak „oparzelisko” (202)
1---2---4. Krzysztof Marcyjaniak „Rozmowy przy paleniu ubrań” (178)
N---3---1. Wisława Szymborska „Zamachowcy” (149)
3---4---2. Andrzej Sosnowski „Spacer przed siebie” (138)
2---5---4. Sławomir Elsner „pochodzę z dna” (120)
4---6---4. Marcin Orliński „Pierwsza śmierć” (110)
N---7---1. Maciej Robert „Niedziela w kościele parafialnym” (100)
5---8---2. Konrad Ciok „Sirenia” (96)
9---9---5. Karol Maliszewski „Starzy mężczyźni prowadzą rowery” (87)
6--10---2. Ewa Włodarska-Lorek „Pogranicza” (83)

wtorek, 5 kwietnia 2011

Nadlecimy od strony słońca. A potem puścimy muzykę




huey story

gdzie dom liter, dokąd prowadzą
schody przestępne i niezałatwione sprawy?
czy obudzimy się ostudzeni potem jak w nocy, 
kiedy nadleciał wszechmogący
i zaszczepił nas przeciw grozie, obcinając ręce?

uliczny gang jest wciąż zaginiony
w bezsensownej akcji. przeszukujemy miejsca
pełne spokoju, zdarte okolice planet
przesiąknięte lizolem i palmityną. 
uczymy się chemii z wypalonych ciał.

matka gęś idzie z nami, a w koszyku niesie
garść złotych zębów i motek z ludzkiego
włosia. nazbyt wiele, by wypełnić bajki.
drut jest kolczasty, łatwo kaleczymy palce.
szklane trumny na szczytach śnieżą. pilot zmienia kanał.

Lot Walkirii

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Subiektywna Lista Przebojów Poezji Współczesnej - Notowanie nr 23

1---1---3. Krzysztof Marcyjaniak „Rozmowy przy paleniu ubrań” (200)
3---2---3. Sławomir Elsner „pochodzę z dna” (156)
N---3---1. Andrzej Sosnowski „Spacer przed siebie” (138)
8---4---3. Marcin Orliński „Pierwsza śmierć” (121)
N---5---1. Konrad Ciok „Sirenia” (116)
N---6---1. Ewa Włodarska-Lorek „Pogranicza” (116)
2---7---2. Robert Rutkowski „telefon do przyjaciela” (106)
5---8---4. Karol Maliszewski „Starzy mężczyźni prowadzą rowery” (103)
4---9---3. Jakub Sajkowski „The glass bottle trick” (88)
10-10---4. Antoni Pawlak „Spójrz w słońce bez obaw” (86)

środa, 30 marca 2011

Zostać tam, gdzie możesz tylko bywać



M. Street II


Anno
Nasze pokoje, bielone wapnem jak zbiorowe groby,
trzymają na uwięzi, to wszystko, co gnije
pomiędzy jednym a drugim posiłkiem i chce tańczyć,
brać lekkie słowa z zaskoczenia, przechodzić nieustannie
z ręki do ręki.

Miłość to tylko kaftan, wiąże supły na plecach,
kradnie imiona, znaki drogowe i sprawia,
że z dnia na dzień tracimy więcej niż wiarę,
a potem nie wiemy, w jaki sposób być sobą
i nie być pięknym. 

Rozdwajają się włosy i języki. Wersy rosną.
Ich wnętrze nas pochłania, a kiedy nabierzemy sensu,
zapominamy o zdziwieniu, dniach bez krzyku
i nieuchronnych zakończeniach.
Przecież to takie proste: 

najpierw włącz radio,
potem przekręć kluczyk.

poniedziałek, 28 marca 2011

Odwiedzają nas iskry, od których wcale nie jest jaśniej




Gościnne pokoje

Jutro się nie obudzę, choć świt doskonale
pasuje do mojej skroni. Ktoś go wycelował,
potem wystrzelił. O tym nie napiszą gazety.
Syte szpalty okupuje piasek, tłusty jak roponośne
grudy. Wsuwam palce w jeszcze ciepłe ciało.

Za mną już czujne przesilenie wiosny, strach  
który unosi ciężar kluczy wręczanych lokatorom
pokoi gościnnych. Weekend wypełni się ziarnem
sypanym w płytkie bruzdy. Wspólnie przesuniemy
kamień – zasłoni wejście, odda rzekom chłód. 

Kto ze mną wstanie? Kto wybieli skutki
nadmiernego spożycia ciała i wina? Tylko
kobiety lub dzieci pragną szczęśliwych wersji
zakończenia. U mnie na czubku nazwiska
stoi Kain. Z latarką w ręku. Bierze pod włos,
pod krew. Z uśmiechem przepuszcza w drzwiach.