Z tym krajem łączy mnie już tylko grawitacja

Κομνηνός Κασταμόνου

Ἰδοὺ ὁ ἄνθρωπος


Tomiki Aubade Triste i Karmageddon dostępne w księgarniach:
"Sonet", Żeromskiego 27, Radom
"Księgarnia Literacka im Witolda Gombrowicza", Żeromskiego 83, Radom
"Tarabuk" ul. Browarna 6,Warszawa
"Czuły Barbarzyńca", ul. Dobra 31, Warszawa
także internetowo


http://sklep.danmar.waw.pl/?4,karmageddon-pawel-podlipniak

http://ksiegarniagombrowicza.osdw.pl/


poniedziałek, 22 września 2014

I found with humiliation that probably I would have nothing to say

I

I znów zaległy wiersz 



H.O.D


Mówicie: Zawarliśmy przymierze ze Śmiercią
Iz 28:15

You have to have men who are moral […]
to kill without feeling, without passion. 
Without judgment. Because it's judgment  that defeats us.
Col. Walter E. Kurtz Apocalypse Now:Redux


wypuść łódź w ciemną wodę, niech cię wiedzie instynkt
aż tam, gdzie wszechmogący powykręcał  ścieżki,
zanim powódź dosięgnie progów naszych schronisk
zbudowanych na kłamstwie i pokrytych fałszem.

kiedy zamkniemy łóżka o czwartej nad ranem
za oknem będzie kwiecień albo inny miesiąc
niosący czas, jak brzemię, na zdrętwiałych rękach,
tuż przed wykuciem piéty w żużlu i bazalcie.

izajasze fałszują w membranach głośników,
słychać dźwięk łopat tnących wilgotne powietrze
- lot to tylko synonim szybkiego upadku,
a sumienie to kamień, co przywabia szeol.

ból jest ciemny, mrok mokry, kiedy łysy starzec
szepcze do mikrofonu saw lasaw, saw lasaw.
ostrze mu gładzi głowę i  po pierwszym ciosie
przynosi nagłą ulgę, by mógł wreszcie zasnąć. 

nie ma w tym tajemnicy, gdy źli czynią dobro,
lecz trzeba silnej wiary, by dobrzy czynili
zło w najczystszej postaci, a wtedy walkirie
zrywają się do biegu odrzucając skrzydła.
 
tu nie trzeba napalmu, tu na milę śmierdzi 
tanim triumfem rozumu lub zmarniałej woli
i nie pomoże nawet transplantacja serca
zwęglonego przy brzegach, więc podkradam jeszcze    

werset: czytam nocami, w zimie jadę na południe.


piątek, 12 września 2014

We barely remember what came before this precious moment

Remanentów c.d.




Sensen [czułość]


Wolność zaczyna się we śnie
zdrada broczy przez sen 
Tadeusz Nowak Drugi pacierz azjatycki


Brak czułości i trzeszczy seria niedostrojeń.
Wciąż jeszcze nie ma śniegu, choć podobno zima
zapowiedziała blitzkrieg. U mnie stary sennik
otwarty na opisie smutnych konsekwencji,
kiedy śni się robactwo zżerające jabłka.

Śni się – taki szeleścik zwiastujący wolność
od wszelkich dziennych reguł. Za nim wchodzi pościel,
w której wymodliliśmy zawieszenie broni,
i pozostałe nazwy, ledwie opierzone,
a to ciągle za mało, żeby się osłuchać

i żeby czule pieścić, co niedostrojone,
aż do zerwania gałek, przekroczenia  granic
– a niech nas zeżre blitzkrieg (jak w czterdziestym pierwszym)
bez brania żywcem jeńców, zwykłym prawem serii,
w śniegu twardszym od sacrum, miększym od profanum.


-------------------------



czwartek, 11 września 2014

The desert sighs in the bed and the crack in the tea-cup opens a lane to the land of the dead

Kolejny remanentowy sprzed kilku miesięcy




W pół drogi


Mężczyzna by nie dostrzegł, że dom nie ma strychu.
Wystan Hugh Auden U góry



Mężczyzna by nie dostrzegł, że dom nie ma sensu,
(oddany zbieracz książek i filmów na płytach,
tworzący katalogi z niezmienną czułością
i niepewny znaczeń), lecz kobiecie trudno
nie dostrzec drobiazgów, które on pomija,
a ona ustawia na najwyższej półce
i co dzień odkurza przeliczając zmarszczki
na twardą walutę ze wspólnego życia.

Na półpiętrze już czeka stos niepogrzebowy
wzniesiony z rachunków i miłosnych listów,
przedwcześnie niemodnych żakietów, torebek,
zdartego obuwia oraz dodatkowych
elementów, jakich pełno w szafie, żeńskiej,
bo zmężniały regał zna tylko papiery, 
tony tanich śmieci całkiem niepotrzebnych
z kobiecego punktu wszystkodowidzenia.  

Nikt się nie upomina - stary zegar, święci
od nagle zmalałych rzeczy, spraw czy godzin.  
Samotnie odpłyną chłopcy i dziewczyny
na szkunerach z balsy, gazetowych łódkach
do wysp nieszczęśliwych. Zamiast pożegnania
pozostaje osad na dnie filiżanek
kupionych do pary w kolejną rocznicę.
Czas uciekł im chyłkiem na osobne piętra.

------------------------------
I suplement muzyczny

Loneliness is your only friend.
A broken heart that just won't mend
Is the price you pay.

It's hard to take when love grows old.
The days are long and the nights turn cold
When it fades away.

You hope that she will change her mind,
But the days drift on and on.
You'll never know the reason why she,s gone.

Empty rooms,
Where we learn to live without love.
Empty rooms,
Where we learn to live without love.
-------------------------------
   

poniedziałek, 8 września 2014

Wiersz się łamie rytm ucieka prószy popiół

I po lecie, i po wakacjach. Kolejny nieopublikowany dotychczas z projektowanego trzeciego tomiku.  




Teoria wiersza bolskiego [dopuk]




wieczny chłopiec w ciemnych okularach goni pociąg
jego życie się zaczyna tam gdzie kończy koło
bo przecież żyć będziemy szybko w celuloidzie
wśród kieliszków zapalonych chyba nie dla żartu
dopóki barman trzyma w górze śnieżnobiałą szmatę
i blat jest wciąż wilgotny śliski niby peron

wieczny chłopiec sfałszowany jak każda legenda
opowiadana w ciemnej sali przyduszonym szeptem
dopókimyżyjemy  nim nam rzucą ręcznik i zszyją łuki brwiowe
po ostatnim ciosie a chłopcy się oderwą od piersi czy udek
koktajli mołotowa pitych duszkiem w bramach
tuż przed pierwszą przechadzką na ten five o’clock 

wieczny chłopiec rudy kronos czy antonim
nie opoka ani bestia nie skarlały książę
z różą w zębach pełznący przez cały mokotów
vis a vis na tygrysa by wyliczać smętnie
imiona zapadniętych w studzienki ściekowe
pod trawy oślich łączek upasłe na kościach

wieczny chłopiec w ciemnych okularach gubi diament
wiersz się łamie rytm ucieka prószy popiół
w cztery oczy iskiereczka jeszcze mruga
na śmietniku zagrzebana w stare łachy
a kto z nami ten nie z nami nie wypije nie pobiegnie
nie ma dokąd już foreście nie ma po co

------------------

wtorek, 29 lipca 2014

We are poor passing facts, warned by that to give each figure in the photograph his living name

Kolejny remanencik jesienny.   



Stationary traveller



Those blessèd structures, plot and rhyme--
why are they no help to me now
Robert Lowell Epilogue




Moja walizka jest pusta. O tej porze roku
nie wypełnia jej nawet jałowy listopad,
a w głowie mam przypowieść o tym, jak rozdali
talenty zamiast fantów w jarmarcznej loterii,
i papugę, co w dziobie miętosiła skrawek
losu z moim numerem (na końcu dwie szóstki).

Listopad w mojej głowie – rana postrzałowa,
brudna i zaropiała, bo z góry się sączy:
nie jesteś tym, co kochasz. Nawet w telefonie
dźwięk zerwał się łańcucha, obszczekując ciszę,
niby strachliwy kundel, a ona jest niema,
nie ma jej w okolicy (czemu mnie odchodzisz).    

Bo taka zgrzebna pustka jest neologizmem
mojej nieobecności tuż po opuszczeniu.
Walizka napełniona samym nie zbyt ciężka
do udźwignięcia także przez stado siłaczy.
Kiedy pod nią upadam przy kolejnej stacji,
nikt nie czeka z ręcznikiem (nawet Berenika)  


-------------------------
Marzenia są głupie, a my naiwni

 I wish you could swim
Like the dolphins, like dolphins can swim
Though nothing, nothing will keep us together
We can beat them, for ever and ever.

We can be Heroes, just for one day.

I, I will be king
And you, you will be queen
Though nothing, nothing will drive them away
We can be Heroes, just for one day
We can be us, just for one day

I, I remember standing, by the wall
And the guns, shot above our heads
And we kissed, as though nothing could fall
And the shame, was on the other side
Oh we can beat them, for ever and ever

Then we could be Heroes, just for one day

We can be Heroes
We can be Heroes
We can be Heroes
We can be Heroes
Just for one day 

poniedziałek, 28 lipca 2014

None of this cares for us. Nothing shows why at this unique distance from isolation

Kolejny remanentowy. Ponad rok się uchował.




Milczenie  w łóżku

Leżenie obok siebie to zwyczaj tak dawny
Philip Larkin Rozmowa w łóżku


Larkinowi


Patrzą się ciemne miasta po horyzont
i nic nie widać, nic się nie chce mówić
w zaciszu łóżka, chociaż kiedyś było

przecież inaczej, gdy noc w jasną szczerość
i dotyk w prawdę, tak pięknie nieczystą,
obracaliśmy, aż smętnym voyeurom

wzrok mgłą zachodził od tej intymności,
a w snach samotnych marzyło się piekło
i my w nim, w ogniu, który nas nie topił.

Teraz brakuje nawet nieprawdziwych
słów i czułości - cisza nas rozdziela   
z każdym oddechem w ostygłej pościeli.

-----------------------------

You spurn my natural emotions
You make me feel like dirt
And I’m hurt
And if I start a commotion
I run the risk of losing you
And that’s worse

Ever fallen in love with someone
Ever fallen in love
In love with someone
Ever fallen in love
In love with someone
You shouldn’t’ve fallen in love with?

I can’t see much of a future
Unless we find out what’s to blame
What a shame!
And we won’t be together much longer
Unless we realize that we are the same

Ever fallen in love with someone
Ever fallen in love
In love with someone
Ever fallen in love
In love with someone
You shouldn’t’ve fallen in love with?

You disturb my natural emotions
You make me feel like dirt
And I’m hurt
And if I start a commotion
I’ll only end up losing you
And that’s worse

Ever fallen in love with someone
Ever fallen in love
In love with someone
Ever fallen in love
In love with someone
You shouldn’t’ve fallen in love with?

Ever fallen in love with someone
Ever fallen in love
In love with someone
Ever fallen in love
In love with someone
You shouldn’t’ve fallen in love with?

Ever fallen in love with...

Ever fallen in love with someone
You shouldn’t’ve fallen in love with?