Z tym krajem łączy mnie już tylko grawitacja

Κομνηνός Κασταμόνου

Ἰδοὺ ὁ ἄνθρωπος


Tomiki Aubade Triste i Karmageddon dostępne w księgarniach:
"Sonet", Żeromskiego 27, Radom
"Księgarnia Literacka im Witolda Gombrowicza", Żeromskiego 83, Radom
"Tarabuk" ul. Browarna 6,Warszawa
"Czuły Barbarzyńca", ul. Dobra 31, Warszawa
także internetowo


http://sklep.danmar.waw.pl/?4,karmageddon-pawel-podlipniak

http://ksiegarniagombrowicza.osdw.pl/


czwartek, 13 listopada 2014

But I'll miss you most of all, my darling, when autumn leaves start to fall


Po konkursie w Brzezinach






Drugie czytanie z Pawła [październik]



równaj się z ziemią – jesień do mnie mruczy
– jest w dole miejsce na zrzucone ciało
i na gaśnięcie, chociaż wokół świecą
ogniste liście i sypie się płomień
na nasze głowy, wyprzedzając popiół
o kilka kartek zdartych z kalendarza.

równaj się z ziemią? to jedyny poziom,
jaki utrzymam jeszcze w kilku wersach
przez złe miesiące opadania w wilgoć,
ckliwą zgniliznę napędzaną chłodem,
po której palcem, jak na wielkiej szybie,
będzie ktoś pisać o tobie i o mnie.

po mnie napisze, po tobie i szybie,
bo po jest ponoć ostatecznym miejscem
do pożądania oraz podążania.
jeśli go nie ma, zamruczy pochodnia,
słabiutko błyszcząc wyczerpanym światłem
nad warstwą ziemi obłej niby jabłko.

ciemność rozszerzy zdumione źrenice,
że raz kolejny ma mnie w swojej garści.
-------       


środa, 12 listopada 2014

Dzień Niepodlezłości



Kolejny remanencik 



















Raport z oblężonej Bolonii [list prokonsula 4]


Z.H.


to się nie skończy szybko, znów trwa oblężenie.
nadeszli barbarzyńcy o rannej godzinie
po szosach ekspresowych i autostradach
pod mur naszego miasta,
stukają do bram.

jestem ściśnięty w pewnych rozsądnych granicach
z moimi rodakami i dzielę ich myśli
pełne najszczerszej troski co ich  sąsiad robi
w łóżku i z kim oraz ile zna nieprzyzwoitych
pozycji, które nie przystoją  szczerym wyznawcom
wiary w najzwyklejszy donos, w siłę pancernych łokci i pojemność płuc
- to umożliwia zbicie krzykiem wszystkich argumentów,
przepłoszenie rozsądku i oddaje władzę
najbardziej krzykliwym karkom nad karkami.

i nawet nasze świnie, o bolońskie świnie,
wybrane nierozsądnie przez tępych wieśniaków,
reagują kwikiem, na nieśmiałe próby
odpędzenia od koryta -  racja po ich stronie,
pomimo barbarzyńców, mimo oblężenia
czy festiwalu mimów i głupawych min
na widok baby z brodą czy człowieka-słonia.  
więc wzywają pomocy boskiej matki i boskiego ojca,
wskazując na niesprawiedliwość, kiedy brudny gumiak
utrafi nazbyt celnie w rozpędzony ryj. 

i tylko nie wiem czemu co dzień o poranku              
bolacy mają smutne, zmiętoszone twarze
pełne dzikiej zawiści.
ich jutrznia się zaczyna łacińsko od krzywej
 z wykrzyknikiem, potem
benedictus dominus deus israel  z ust wyciskają niby pastę z tuby,
zapominając się do puenty o sparszywiałych pejsach.
na koniec hymn pochwalny co stawia na nogi
marsz marsz bolonia  ty dzielny narodzie.
czasem tylko ktoś stęknie z nagłym bólem w głosie
wzywając świętego zbigniewa kawafisa lecz po chwili
pieśń im podsuwa chochoł, sypiąc sieczką z głowy,
więc kołyszą się nucąc, że nic się nie stało.
pod koniec mruczanki zostaje im nic
odmieniane przez wszelkie przypadki nieznane gramatykom.
małe, słodkie nic.

to się nie skończy nigdy, chociaż barbarzyńców
za murem nikt nie widział, nawet nocne straże.
zgiełk tutaj nie milknie nawet na minutę
i strzepią się języki rozgrzane od słów.


sami się oblegamy. 

czwartek, 6 listopada 2014

She is the angel with the scabbed wings

babarycznie



Oh my darling Columbine


We are dead and tomorrow's canceled
Because of things we did yesterday
Marilyn Manson Cruci Fiction In Space



przed kolejnym ujęciem sharon stone zdejmuje
ciało, jakby to mogło pomóc w zrozumieniu
sceny w nagim instynkcie – szpikulec od lodu
i szeroko rozwarte uda, między które wbija
wzrok gromada facetów na komisariacie
w amerykańskim mieście. oto dziki zachód,
drze się uliczny mesjasz, więc dano nam lufy
pełne drobinek prochu i w proch obrócimy
ciało tej dziwki z filmu. sharon zrzuca skórę,
potem wygładza fałdy, rozstępy, cellulit
przy pomocy żelazka ze stopą z teflonu
i uderzeniem pary sto trzydzieści gramów
na ostatnią minutę, zanim w kadr się wepchnie
namiętny dekorator wnętrza mojej głowy,
sugerując wymianę obić. chwila, przecież
obić, to jest wulgarna przemoc przy użyciu
pięści, prawa i pałki, a ja mam chęć strzelać,
gdy tylko was zobaczę. subtelnieję z wiekiem.

---------------

--------------

czwartek, 30 października 2014

I powietrza drżące strugi jak z anielskiej strzechy dym

I znów pokonkursowo



Wiersz, który nie rapuje się z niczym


Kolejny dzień jak palę ogniem wilczura pysk
Lao Che Barykada


Słońce jest w znaku lwa, więc ognista grzywa
podpala wszystko – już płonie i Wola,
pałacyk Michlera, pamiątki rodzinne,
a złoty kurz się sypie na pola pszenicy
z dala od tego miasta. Tabliczka na szorstkim
murze kamienicy, to ślad, że stąd wyszli
i już nie wrócili. Ktoś może powiedzieć:
śmierć jak dwa miesiące wakacji pod ogniem,
plus szybkie miłości, śluby i rozwody,
chrzty z krwi, a nie z wody, piekielna Hurghada,
w niej toczą się czaszki, gada zburzone miasto,
zaś kneble barykad duszą oddech w ulicach,
nie słychać nic innego – papieros papieros
skanduje tłum pod sceną i to ślad kolejny,
po tych, co odeszli, ale nie zginęli.

wtorek, 28 października 2014

I wear this crown of thorns upon my liar's chair

I znów pokonkursowo



Mówcie: Amen


dla lt. col. W.E. Kurtza


i niech się stanie mięso, skoro nasz bóg lubi
patrzeć jak cudze matki wypłakują oczy,
a kiedy ukrzyżują w świetle reflektorów
resztki ciał pozbieranych z kapuścianych liści,
ktoś nam znowu opowie o sensie cierpienia
lub krwawym obmywaniu z grzechów pierworodnych.

a kiedyś wystarczyło zwykłe pomazanie
krwią drzwi niechcianych dzieci, teraz każda plaga
musi mieć jak najlepszy target pod reklamy,
zamiast minuty ciszy zabełkocze ekspert,
a po nim dyplomata i po paru chwilach
jest nam lżej, bo sumienia lubią gładkie słowa,

choć chce się rzucić w przestrzeń pospolite kurwa,
zamiast dobrej nowiny, bo pęka nam szkliwo
od zaciskania zębów w gorzkiej bezradności
na widok smugi gazów cieknących z dysz rakiet
przebijających niebo, spod którego spada 
mięso upakowane w cienką malezyjską puszkę

na kapuściane głowy. niech im ziemia będzie 
ciut lżejsza od powietrza, a drink i modlitwa
jest nadal all inclusive – nawet kadisz jatom.

-------------------------------
I hurt myself today,
To see if I still feel.
I focus on the pain,
The only thing that's real.
The needle tears a hole,
The old familiar sting.
Try to kill it all away,
But I remember everything.

What have I become?
My sweetest friend.
Everyone I know
Goes away in the end.
And you could have it all,
My empire of dirt.

I will let you down.
I will make you hurt.

I wear this crown of thorns
Upon my liar's chair.
Full of broken thoughts
I cannot repair.
Beneath the stains of time
The feelings disappear.
You are someone else,
I am still right here.

What have I become?
My sweetest friend.
Everyone I know
Goes away in the end.
And you could have it all,
my empire of dirt.

I will let you down.
I will make you hurt.

If I could start again
A million miles away.
I would keep myself.
I would find a way.
--------------------------------

poniedziałek, 20 października 2014

Spotkanie autorskie w Radomiu - P.Podlipniak & P. Podlipniak

Nadszedł czas na wspólny wieczór z córką.

"Autor: Adrian Szary
Serdecznie zapraszam 22 października 2014 roku o godzinie 17.00 do Radomskiego Klubu Środowisk Twórczych i Galerii – „Łaźnia”, przy ul. Żeromskiego 56, na wieczór literacki Pawła Podlipniaka – absolwenta VI LO im. Jana Kochanowskiego, bizantynisty, dziennikarza, anglisty, poety, autora tomików: „Aubade Triste” i „Karmageddon”, laureata konkursów literackich oraz jego córki Pauliny Podlipniak – uczennicy VI LO im. Jana Kochanowskiego,  uczestniczki warsztatów literackich, prowadzonych przeze mnie w Stowarzyszeniu Centrum Młodzieży - „Arka”.
 Podczas spotkania zatytułowanego „P. Podlipniak & P. Podlipniak”, które będę miał przyjemność prowadzić, wystąpi zespół „Motion de Louvre”, w którym gra m.in. Kamil Dziekoński - uczeń PG nr 23 w Radomiu. Gościem specjalnym będzie Karolina Wojdat – uczennica VI LO, która niedawno wystąpiła w popularnym programie telewizyjnym „The Voice of Poland”, przechodząc do kolejnego etapu."