Z tym krajem łączy mnie już tylko grawitacja
Κομνηνός Κασταμόνου
Ἰδοὺ ὁ ἄνθρωπος
Tomiki Aubade Triste i Karmageddon dostępne w księgarniach:
"Sonet", Żeromskiego 27, Radom
"Księgarnia Literacka im Witolda Gombrowicza", Żeromskiego 83, Radom
"Tarabuk" ul. Browarna 6,Warszawa
"Czuły Barbarzyńca", ul. Dobra 31, Warszawa
także internetowo
poniedziałek, 18 lutego 2013
piątek, 15 lutego 2013
And everything was made for you and me
Pasażerowie
Dance to
the beat of the livin dead
Lose sleep baby and stay away from bed
Iggy Pop Raw Power
to, co się w nas patrzy, iggy,
jest martwicą mózgu,
gdy czekamy cicho na przyjazd
pociągu
i śni się nam niebo jak dziadom
podróżnym
zdrewniałym na ławkach w brudnej poczekalni.
pójdziemy do ziemi, iggy, po
badziewne runo,
pomiędzy guziki i wczorajsze
wieści,
wmawiając sobie, że smak jest
potęgą,
a syn to nadzieja dla zapazurzonych,
złączonych przez ciemność, iggy, która
niby snajper
namierza codziennie kolejne ofiary
- naiwniacy myślą, że są
wybierani,
do życia wiecznego tuż przy
wodopoju.
to, co się w nas parzy, iggy, wykipi
o świcie,
kiedy zaszczekamy na dziadowską
nutę,
przed samym odjazdem, niepewni
powrotu,
do miejsca narodzin pustego od
dźwięków.
środa, 13 lutego 2013
Dam wam napalm na Walentynki !!!
14 lutego o godz. 18.00 w Radomiu odbędzie się
mój wieczór autorski.
Miejsce: filia MBP przy ul. Kusocińskiego 13.
Zapraszam
Taka moja wersja St. Valentine's Day Massacre :)
a tu oryginalna wersja wersja St. Valentine's Day Massacre
czwartek, 31 stycznia 2013
Uwięzić czas w czarnej dziurze i wszystkie wiersze o śmierci
Nenia
we śnie przychodzi do mnie matka.
przeprasza, że jej tutaj nie ma,
gdyż wyjechała nagle w podróż
bez planu i bez pożegnania.
pamiętam, w tamten mroźny ranek,
kiedy przez chwilę stała ziemia,
zły głos słuchawce przekazywał
wyrok, jak przepis na szarlotkę,
bo przecież taki odjazd w zimie
zakłóca białym picie kawy
w zaciszu melin pielęgniarskich,
więc trzeba skrócić komunikat
dopóki jeszcze ciepłe w kubku,
nieważne, że ktoś bliski spłynie,
wytrze się szmatą i po sprawie,
a potem wyda, co zostało.
złość pozostała, a w termosie
z indyka zmiksowany wywar,
krem, mydło oliwkowe,
które kupiła babci wnuczka
i żal, na szarym końcu miasta,
że czasem pożegnalne słowa
trafiają w pustkę, gdyż adresat
się wymeldował bladym
świtem.
poniedziałek, 28 stycznia 2013
Martwe jest za nami, martwe jest nad nami, martwe szczerzy do nas, różowymi kłami
Oktagon [trzy po trzy]
bóg ojciec kociak schrödingera
zamknięty w pozłacanej puszce
raz jest to znów go wcale nie ma
o cienką blachę ostrzy pazur
by nakłuć nasze czułe miejsca
a obok tkwi łasica matka
syn boży skryty jak rakieta
w skalnym silosie skąd wystrzeli
gdy zejdziesz od trzech aż do zera
śmierć jest owczarkiem o niemieckiej
sierści z cyklonu i płomienia
który się czuli do najświętszych
choć dla nieświętych co dzień śpiewa
o ptaku lepiej nic nie mówić
przecież on nie ma nic do tego
----------------------------------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------------------------------
A na deser Scars on Broadway
Lets fuck the world with all its trend
They say its all about to end
They say its all about to end
They say they say
----------------------------------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------------------------------
A na deser Scars on Broadway
Lets fuck the world with all its trend
They say its all about to end
They say its all about to end
They say they say
czwartek, 24 stycznia 2013
Teraz, kiedy zostaliśmy sami, możemy porozmawiać jak mężczyzna z mężczyzną
Praxis
chcę spać się nie obudzić gdzieś
na górze z puchu
bo pod spodem nic nie mam wyczerpałem
źródła
energii odnawialnej choć wyje
paradoks
niby alarm po rajdzie na
skostniałe miasto
bóg też przestał nadawać wyłączył
anteny
została z niego garstka łzawych przypowieści
dziesięć płyt winylowych dla
wiernych słuchaczy
wytłoczonych w wytwórni synaj i
synowie
od dziś jesteśmy stale obecni w
milczeniu
brakuje powołania ku głośniejszym
stanom
barwi nas tania gorycz hartuje
wspomnienie
z czasów kiedy nie było słowa ponad
ciałem
chcę spać jak pisklę w puchu albo
jak wahadło
w pustej skrzyni zegara który już
się mierzy
tylko drukiem kornika po
zewnętrznej stronie
mam diament sól i łaskę chybazmartwychwstania
za mało by utonąć za dużo by
wzlecieć
środa, 23 stycznia 2013
Come with me dance, my dear. Winter's so cold this year
Sonet glacière
Śniła
się zima, ja biegłem w szeregu
Adam
Mickiewicz Śniła się zima
odśnieżaliśmy zimę, jakby cały
szereg
obowiązków poganiał między zimne
muldy,
a obawę, że lukier wkrótce nas
pogrzebie
nachalnie podkręcały zdurniałe
koguty
i kury-pogodynki, wieszcząc rychłą
klęskę
ludzkości pod puchowym trenem,
więc za szufle
chwytaliśmy przed świtem, bo
zamieć podstępnie
podchodziła pod progi, kiedy w
nocy ufni
zamykaliśmy oczy, myśląc, że przez
chwilę,
nie dosięgną nas fronty, prawa
kriofizyki,
surowe kary boskie, a zima
odpłynie
niby natrętny koszmar – nie
odeszła nigdy.
śniła się ostra zima. marzliśmy w
szeregu
uchwyceni w lodowcu, niezdolni do
biegu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

