Z tym krajem łączy mnie już tylko grawitacja

Κομνηνός Κασταμόνου

Ἰδοὺ ὁ ἄνθρωπος


Tomiki Aubade Triste i Karmageddon dostępne w księgarniach:
"Sonet", Żeromskiego 27, Radom
"Księgarnia Literacka im Witolda Gombrowicza", Żeromskiego 83, Radom
"Tarabuk" ul. Browarna 6,Warszawa
"Czuły Barbarzyńca", ul. Dobra 31, Warszawa
także internetowo


http://sklep.danmar.waw.pl/?4,karmageddon-pawel-podlipniak

http://ksiegarniagombrowicza.osdw.pl/


poniedziałek, 13 czerwca 2011

a jej błogosławiony sens przecieka






d-day



Entia non sunt multiplicanda


zapomnijmy o plażach pełnych zwiędłych ptaków
przyklejonych do piasku smugami mazutu,
wzlotach lub zwiastowaniach, za którymi oko
nie nadąża i rośnie skrzywione pod  lekkim
naciskiem brzytwy. jakiej odwagi wymaga

takie spojrzenie, które nam odświeży strach
przed podróżą z kamieniem w ustach, posagiem
z jednej przygarści ziemi. wyszliśmy ze słonych
jezior, kalecząc wodę na  milion sposobów.
teraz zabliźni rany po najeździe - między

wierszami.    

środa, 8 czerwca 2011

nie byliśmy sobą w żadnej znanej tonacji



iskrzy bliżej skóry


burza za oknem jak kot elektryczny drapie
lśniącym pazurem brzuchy deszczowych waleni.
trwa wielkie, nieuchwytne wymieranie godzin,
całych gatunków rzeczy niezbędnych do zejścia

z gałęzi i nie wiemy, kto podniesie owoc
bliższy skórze, a potem wygładzi ostatnie
zmarszczki pościeli. ranek to lek pierworodny
na ostatnie wieczerze i pierwsze śniadania.

budzą się wtedy wszyscy święci od kuchennych
stołów i parzą wrzątkiem gorzkie ziarna, sprawnie
łowiąc ostatnie iskry z szorstkiej kociej sierści.
a potem będą dzielić, co jeszcze zostało:      

ciało moje i twoje, okruch rogalika.

    


piątek, 3 czerwca 2011

Niewiadome



zRównanie

odpłyń ze mną na jednym oddechu
chodźmy się huśtać na cienistym drzewie
będę twoją cząstką – ty moją całością
reszta będzie dopełnieniem, suplementem diety,
kiedy już się rozłożę na czynniki pierwsze

jestem zerem, gdy bez ruchu stoję obok ciebie
szukając w głowie sposobu odmiany
jeden, jedna, jedno, a w tym cała wiedza,  
magia arytmetyki, która czasem scala
oddalające się wyspy w raj albo pangeę

sobota, 28 maja 2011

Zatrzymajcie zegary, wyłączcie telefony



Tumoral blues

czyli przepraszam panie Auden



muszą być o czymś jeśli mają zdechnąć
jak pies pod stołem z przejedzenia piano
bez wycia syren ze słuchawką w pysku
wlepiając tępo ufne ślepia w skrawki
powietrznych maszyn do robienia wersów

tak chętnie sięgam po całkiem zatrute
krzyczące wyłącz najpierw wyłącz siebie
gdy pora trochę oszaleć bez planu
powrotu z góry kiedy przaśne niebo
zaciera napis cieknący z dysz zwrotki

muszą wyrosnąć jak skrzywione tkanki
z ułomnym kodem czy soczyste kości
zgniatane w zębach przez zwykłe legawce
one się zlękną smyczy w pańskim ręku
cienia doliny przez którą idziemy  

środa, 25 maja 2011

prędzej czy później dotknie mnie


Pod kreską

spytasz mnie jaka jest kolejność przyjścia,
czyje zwierzęta wypuścimy pierwsze,
gdy dobijemy do krótszego boku
subkontynentu. ułożono na nim 
puste nakrycia dla spóźnionych głupców.

nie pozostała nawet garstka gliny,
abyśmy mogli zacząć lepić młode.
nie ma na zbyciu jednej cząstki żebra
do przestrugania w zgrabny ludzki totem.
jest cierń pod kreską zmierzchu. chciwe kłamstwa.

gdy wypadliśmy z krwiobiegu, czułość
straciła nagle ciężar gatunkowy.
lekkość, wyzbyta pozorów znaczenia,
wprawia w dryf nasze opuszczone miasta.
ziemia odpływa w zimę. po zachowek.

niedziela, 22 maja 2011

Subiektywna Lista Przebojów Poezji Współczesnej nr 30

1---1---3. Mirka Szychowiak „Pięć przed północą” (185)
N---2---1. Anna Tomaszewska „Zima w M.” (174)
2---3---2. Edward Pasewicz „Senne saneczki” (162)
3---4---2. Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki „XVII” (143)
6---5---2. Tomasz Pietrzak „Abuela z Lydios” (138)
5---6---3. Wojciech Roszkowski „Wesela w słoneczną sobotę” (137)
4---7---5. Artur Wodarski „modlitwa babci Franciszki” (130)
N---8---1. Katarzyna Fetlińska „In Absentia” (124)
7---9--10. Sławomir Elsner „pochodzę z dna” (123)
N--10---1. Michał Nowak „list otwarty” (122)

czwartek, 19 maja 2011

Cudze książki I




Kraina smutnych przyjemności

Grzegorz Kwiatkowski jest dla mnie jednym z najbardziej konsekwentnych poetów, którzy debiutowali w ostatnich latach. Jego trzy tomiki Przeprawa (2008), Eine Kleine Todesmusik (2009) oraz Osłabić (2010) stanowią logiczny wywód pewnej wizji świata. Nie jest to świat łatwo uchwytny, a rzeczy, które są jego najstabilniejszymi elementami, nie są łatwe i przyjemne.
Na szczęście jego demiurg – autor - wie czego szuka, wie na co patrzy i wie jak o tym chce opowiedzieć.
Ja postaram się z kolei pokrótce opowiedzieć co mi się w poezji Kwiatkowskiego spodobało.

Faza I - wszystkiego w bród

Już motto rozpoczynające debiutancką Przeprawę wskazuje dokąd nie podąża autor i jego peel - Kierunek poszukiwań wskazuje mi dym z komina.
Po kilkunastu przeczytanych wierszach zacząłem się zastanawiać, dokąd błądzę i po co. Jakaś część mojej percepcji zawodzi mnie codziennie, co powoduje, że wciąż mylę się w osądzie ludzi i spraw. Przede wszystkim Kwiatkowski pokazuje jak łatwo tworzymy fałszywe obrazy otaczającego nas świata. To taka samoobrona organizmu, która ma uchronić nas przed natychmiastowym palnięciem sobie w łeb na widok swojej własnej beznadziejności. Autor podpowiada nam, że nasze życie to tak naprawdę retusz rzeczywistości. Tak jak w wierszu „dom”.
 w słoiku na szafie
trzymała kamienie żółciowe
i używała tanich perfum
"Pani Walewska"
kiedy zachorowała
sikała do kubka
i piła swoje siki
to miało zabić raka
który w niej mieszkał
[…] przez ramię patrzy matka:
ty skurwysynu
to była moja matka
nie pisz tak
o mojej matce
więc zaczynam od nowa:
przy zielonej rzece dom
w którym nie piło się moczu
i nigdy nie brakowało masła
Kwiatkowski swoje najlepsze poetycko „momenty” ma, gdy opisuje rzeczy codzienne, namacalne , czasami banalne. Ja nazwałem sobie taki sposób opisywania świata „liryką małych liter”. To w nich autor i peel są najbliżej prawdy. Przynajmniej w tych monetach czuję, że patrzyłem wraz z nimi przez to samo okno o brudnej szybie. Jak wtedy, gdy w wierszu „niczym” pada znamienna puenta
pamiętał sprzed tygodnia słowa matki:
niczym jesteś dla mnie
po prostu niczym.
Czasami zdarza się też taki moment, że czuję, iż autor kradnie mi słowa z mojej głowy i niebezpiecznie wchodzi w moje ukryte rejony. Tak jest np. w wierszu „słowo”.
pisanie jasnych słów sprawiało mu wielką trudność
za to podejrzanie dobrze posługiwał się słowem
śmierć słowem rozpad słowem przemijanie
Kwiatkowski ma rację – dla niektórych ziemie mniej lub bardziej obiecane są odległe. Przeprawa trwa.

Faza II – znajdź sobie wytrych

Motywem, który cenię sobie w drugim tomiku Grzegorza Kwiatkowskiego Eine Kleine Todesmusik jest przekonanie o niemożności ucieczki od otaczającej nas „ciemnej materii”, podszewki świata wypełnionej kurtzowską „grozą”. Tu Kwiatkowski niebezpiecznie zbliża się do zgodności z Anne Sexton, która chciała uciec ze swej głowy. I jak jej peel, peel „kwiatkowski” wie, że nie da się.
Czasami są to cudze wspomnienia i cudze głowy, ale wypełnione wyjątkowo dobrym sianem (Eliot by się ucieszył). Tak jak tropy holocaustowe.
od kiedy powiedział mi że wszędzie tam gdzie są kominy
że tam w piecach pali się ludzkie zwłoki
zaglądam do każdej kamienicy
do każdego mieszkania
przebrana za kominiarza
ale zastaję tylko
mlaskające języki ognia
[…] chodzę na dworce
zaglądam do wagonów
ani śladu
ani śladu

„dwie siostry III”
Czy empatia wobec czegoś takiego może być udaną kreacją? Jakie są granice „pisania o minionych Żydach”, jak to złośliwie podsumował kiedyś znany publicysta?
Tymczasem dla mnie jest to po prostu kwestia tworzenia „pamięci zastępczej”. Fakt przechodzi w mit, zło poprzez zmitologizowanie zostaje oswojone, zabezpieczone jak broń z nadzieją, że już nie wypali i nie odstrzeli nam głów.
Wie o tym Kwiatkowski i przewrotnie nam to obwieszcza.
to oczywiste
że należałoby pisać o kamieniu drzewie
kształcie domu albo twarzy swej matki
kiedy w wierszach czytacie
o Miłoszu Pollocku Rimbaudzie i Kafce
wiedzcie że autor odwiedzał solarium literackie
napisy na solarium głoszą:
„światło zastępcze dla wszystkich”
„szczególnie pomocne artystom czyli niekochanym”

„światło zastępcze”

Faza III – kronika poszukiwanej zbrodni

Trzeci tomik Kwiatkowskiego Osłabić jest prosta konsekwencja i rozwinięciem wątków z dwóch poprzednich. Zbrutalizowany, prawie namacalny język i zamierzona „cielesność” opisów, to udane nawiązanie do „poetów wyklętych”. Jednak znów dla mnie najważniejsze jest dotarcie przez autora do tych najmniejszych prawd o życiu, które nieustanne robi nas w wała. I może to być tragikomiczny lament byłej gwiazdy porno w „opuścił”
próbuje przypomnieć sobie jakąś modlitwę
jakiś fragment z Pisma
coś co ją uratuje
coś co ją uratuje
dosłownie kurwa cokolwiek:
śpicie tu i odpoczywacie
a oto przyszła moja godzina
Boże czemuś mnie opuścił
lub też ironiczna przypowieść pseudobiblijna w „przeszczepie”
o nawracani w starości albo wieku średnim –
przeszczep idei nie zostanie przyjęty
twarz mężczyzny będzie zawsze twarzą ojca
twarz kobiety będzie zawsze twarzą matki

Diagnoza jest łatwa: jesteśmy współsprawcami swoich własnych nieszczęść i jest nam z tym do twarzy.


Linki do e-booków
PRZEPRAWA

http://kwiatkowski.art.pl/wp-content/uploads/2009/09/grzegorz-kwiatkowski-przeprawa.pdf

EINE KLEINE TODESMUSIK

http://kwiatkowski.art.pl/wp-content/uploads/2009/09/grzegorz-kwiatkowski-eine-kleine-todesmusik.pdf

OSŁABIĆ

http://grzegorzkwiatkowski.com/wp-content/uploads/2010/09/oslabic_ebook.pdf